Józef Dankowski: W szatni byliśmy bardzo źli na siebie
16.02.2015
- W szatni byliśmy bardzo źli na siebie, bo wystarczyło 10 minut dobrej gry Korony, by zremisować. Po pierwszej połowie nic nie zapowiadało takiego obrotu sprawy, bo graliśmy na połowie rywala. Piłka jednak polega na strzelaniu bramek. Liczyliśmy, że jedną z sytuacji wykorzystamy, jednak nic nie wpadało. Losy mogła odmienić sytuacja z 10. minuty… - wspominał uderzenie głową Bartosza Iwana trener Józef Dankowski.
Remis uratował Szymon Skrzypczak, który kilka minut po wejściu na boisko pokonał bramkarza Korony. Były sytuacje na kolejnego gola, ale zabrzanie ich nie wykorzystali. - Jesteśmy źli, że nie wygraliśmy, ale jak już emocje opadną, to będzie można się cieszyć z remisu. Wszystko wskazywało na to, że będzie problem zdobyć choć jeden punkt. Udało się, mogliśmy nawet dołożyć jeszcze jedną bramkę. Przed meczem z Górnikiem Łęczna musimy poprawić skuteczność, bo to główny powód tego, że nie zdobyliśmy dwóch oczek więcej - przyznał Dankowski.
Remis uratował Szymon Skrzypczak, który kilka minut po wejściu na boisko pokonał bramkarza Korony. Były sytuacje na kolejnego gola, ale zabrzanie ich nie wykorzystali. - Jesteśmy źli, że nie wygraliśmy, ale jak już emocje opadną, to będzie można się cieszyć z remisu. Wszystko wskazywało na to, że będzie problem zdobyć choć jeden punkt. Udało się, mogliśmy nawet dołożyć jeszcze jedną bramkę. Przed meczem z Górnikiem Łęczna musimy poprawić skuteczność, bo to główny powód tego, że nie zdobyliśmy dwóch oczek więcej - przyznał Dankowski.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów