Józef Dankowski: Cieszy fakt, że nasza praca przynosi efekty
24.05.2014
- Szybko zdobyliśmy prowadzenie i to chyba wprowadziło uspokojenie w nasze szeregi. Piłkarze chyba myśleli już, że mecz jest poukładany i Wisła się otworzy. Ale Wisła potrafi grać w piłkę, tym bardziej kiedy zostawi jej się dużo miejsca. Rywale wykorzystali okazje, które stworzyli i losy spotkania się odwróciły. Po przerwie nasza organizacja gry uległa zmianie. Zaczęliśmy dłużej utrzymywać się przy piłce, co pozwoliło nam wyrównać grę i czekać na swoje okazje, na które w końcówce się doczekaliśmy - ocenił mecz w Krakowie trener Józef Dankowski.
To drugie zwycięstwo Górnika w tym roku i pierwsze poza Zabrzem. - Cieszy fakt, że nasza praca przynosi efekty w postaci niezłej gry. Tracimy jeszcze bramki, ale to raczej wyeliminujemy. Słowa uznania należą się Adamowi Danchowi, który znalazł się w sytuacjach strzeleckich i przede wszystkim je wykorzystał - powiedział Dankowski.
Trener gospodarzy sporą część swojej wypowiedzi poświęcił kontuzjowanym zawodnikom. - Ciężko przychodzi się na konferencje po przegranych meczach. Tym bardziej, że te wszystkie kontuzje, to już jest plaga. Jako pierwszy wszedłem po meczu do szatni, a tam siedmiu piłkarzy z podstawowego składu, którzy mogliby dziś grać, gdyby nie kontuzje. To dla mnie ból i zawód, że tak się dzieje. Trzeba sobie pomagać, dobierać zawodników z III ligi. Nadzieja na 3. miejsce jeszcze jest, ale wszystko się zaczyna od nas oddalać - stwierdził Franciszek Smuda.
To drugie zwycięstwo Górnika w tym roku i pierwsze poza Zabrzem. - Cieszy fakt, że nasza praca przynosi efekty w postaci niezłej gry. Tracimy jeszcze bramki, ale to raczej wyeliminujemy. Słowa uznania należą się Adamowi Danchowi, który znalazł się w sytuacjach strzeleckich i przede wszystkim je wykorzystał - powiedział Dankowski.
Trener gospodarzy sporą część swojej wypowiedzi poświęcił kontuzjowanym zawodnikom. - Ciężko przychodzi się na konferencje po przegranych meczach. Tym bardziej, że te wszystkie kontuzje, to już jest plaga. Jako pierwszy wszedłem po meczu do szatni, a tam siedmiu piłkarzy z podstawowego składu, którzy mogliby dziś grać, gdyby nie kontuzje. To dla mnie ból i zawód, że tak się dzieje. Trzeba sobie pomagać, dobierać zawodników z III ligi. Nadzieja na 3. miejsce jeszcze jest, ale wszystko się zaczyna od nas oddalać - stwierdził Franciszek Smuda.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów