"Jeżeli będzie kiedyś możliwość wrócić do Wisły, zrobię to"

21.11.2011
Nie tylko dla Michała Jonczyka, mecz z Wisłą Kraków stanowił okazję do rewanżu na krakowskim klubie. Skorzystał z niej również Krzysztof Mączyński, skreślony przy Reymonta latem.
- Ja ze swojej strony chciałem zawsze pokazać i udowodnić ludziom z Wisły wszystko, co najlepsze. Poszedłem na wypożyczenie, z ŁKS-em Łódź zrobiłem awans do ekstraklasy i chciałem wrócić do Krakowa, a potem walczyć o miejsce w składzie. Nie dano mi tej szansy, dlatego tym bardziej dziękuję Górnikowi Zabrze, że pozwolił mi zaistnieć na najwyższym poziomie. W Zabrzu mogę grać regularnie, co jest dla mnie najważniejsze i robić postępy - mówi.

Mączyński trafił w Krakowie na zły okres, dlatego, że dziś zaczyna się chyba kurs, którego domagają się kibice, na młodych Polaków. - Gra Daniel Brud, gra Michał Czekaj i chwała im za to, bo na to zasługują. Nie chcę krytykować polityki zarządu Wisły, ale... ściąganie obcokrajowców im nie wyszło. Ale mnie to już nie obchodzi. Ja się mogę cieszyć, że jestem w Górniku i właśnie wygrałem mecz - dodaje gracz zabrzan.

Zawodnik odniósł się też do spięcia, do jakiego doszło pomiędzy nim, a Tomasem Jirsakiem z Wisły. - Nie ma między nami żadnego konfliktu. Utrzymuję z Tomkiem kontakt, nawet przed tym meczem rozmawialiśmy. Poszło o dwie sytuacje. Ja za bardzo w niego wszedłem, on chciał mi się odgryźć. To była zwyczajna walka na boisku. Każdy robi swoją robotę. Tomek zdawał sobie sprawę, że ten mecz muszą wygrać - bagatelizuje Mączyński.

Pomocnik podkreślił szczególne znacznie zdobytych w Krakowie trzech punktów. -  Trochę tych punkcików brakuje, gramy dobrą piłkę, stwarzamy sytuacje, w sześciu meczach prowadziliśmy praktycznie do 80. minuty, a i tak nie mieliśmy punktów. Teraz musimy ich zdobyć jak najwięcej, żeby spokojnie czekać na rundę wiosenną - kończy.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również