"Jest żal, bo przecież nie pracuje się z robotami, tylko z ludźmi"
- Byłem umówiony z panią prezes, że do końca lutego otrzymam sygnał o ewentualnym przedłużeniu kontraktu, ale to nie nastąpiło. Sprawa była dla mnie jasna. Aby się dogadać potrzeba dwóch stron, a tu nie było już ani jednej - opowiada "Dziennikowi Zachodniemu" o swoim odejściu z klubu trener.
Trener GKS-u uważa, że sportowy wynik nie jest zaskoczeniem i szkoleniowiec podkreśla, że jest dumny np. z dwukrotnego pokonania Cracovii. - Oprócz tego dwa razy zremisowaliśmy z Zawiszą Bydgoszcz, który wygrał ligę i też awansował. Mamy z tego dużą satysfakcję. Oczywiście, że jest żal, bo przecież nie pracuje się z robotami, tylko z ludźmi, z którymi udało się coś fajnego stworzyć - powiedział szkoleniowiec.
Piotr Mandrysz nie chciał natomiast się wypowiadać o współpracy z władzami klubu. - Do końca czerwca mam ważny kontrakt, w którym jest punkt mówiący o tym, że mam dbać o dobre imię spółki Tyski Sport, więc nie odpowiem na to pytanie - uciął trener i swojemu następcy życzył "lepszych wyników i mniej problemów".