"Jeśli kibice chcą sobie coś udowadniać, niech robią to poza stadionem"
16.04.2012
Telewizyjny ekspert był wczoraj obecny na Wielkich Derbach Śląska i z poziomu gry był zadowolony. - Uważam, że to były wielkie derby. Ruch i Górnik rozegrały naprawdę bardzo dobre spotkanie, może z wyjątkiem pierwszych 10 minut drugiej połowy, kiedy niewiele się działo i nie było żadnych sytuacji. Ale w pozostałej części spotkania działo się sporo, gra była twarda, męska, lecz nie brutalna - podkreśla były reprezentant Polski.
Brzęczek do drobnego rozczarowania się jednak przyznaje... - Może pozostaje niedosyt, że nie padły bramki, a sytuacji przecież trochę było. Dogodniejsze miał Ruch, ale Górnik, w szczególności w pierwszej połowie, "wjeżdżał" z ciekawymi akcjami. Gdyby był bardziej dokładny, mógł się pokusić o zwycięstwo. Chorzowianie mieli dwie świetne okazje w końcówkach obu połów. Wojtek Grzyb w ostatniej minucie spudłował, a gdyby przyjął to mógł strzelić bramkę dającą jego drużynie zwycięstwo. To było bardzo dobre widowisko, oby takich więcej na polskich stadionach - dodaje szkoleniowiec Rakowa.
Były zawodnik m.in. austriackich klubów zgadza się z naszym wyborem i za najlepszego zawodnika spotkania uważa Marka Zieńczuka. - Bardzo dobre spotkanie zagrał też Arkadiusz Milik, który mocno walczył. Może brakuje mu jeszcze kropki nad "i", czyli bramek, ale ma bardzo duży potencjał i umiejętności. Trzeba też podkreślić dobrą postawę Łukasza Skorupskiego, który kilkakrotnie wybronił trudne strzały i Pawła Olkowskiego. Jeżeli chodzi o Ruch, Arek Piech w trzech sytuacjach zachował się doskonale, zwłaszcza przy strzale z woleja po podaniu Zieńczuka. Pozostali grali na równym poziomie - ocenia.
Jego zdaniem Ruch wcale nie musi się jeszcze żegnać z marzeniami o mistrzostwie. - Matematycznych szans nie traci, a liga pokazuje, że jeszcze wiele może się zdarzyć. Legia gra w najbliższej kolejce z Lechem Poznań, który jest na fali, więc chorzowianie i Śląsk Wrocław mają szansę doskoczyć. Poczekajmy z ogłaszaniem mistrza do czasu, kiedy to już będzie pewne również matematycznie - proponuje.
Na koniec Jerzy Brzęczek mówi też o tym, co sądzi o scenach, które rozegrały się na trybunach stadionu przy Cichej. - To, co się działo, to jest problem. Wiadomo, że między kibicami tych drużyn są animozje, ale należy uszanować to, że jesteśmy na stadionie, a dwa zespoły walczą o to, żeby być lepszym i do następnych derbów przystępować z palmą pierwszeństwa. Nie niszczmy stadionów! Jeżeli kibice chcą sobie coś udowadniać, to niech to robią poza stadionem - kończy.
Brzęczek do drobnego rozczarowania się jednak przyznaje... - Może pozostaje niedosyt, że nie padły bramki, a sytuacji przecież trochę było. Dogodniejsze miał Ruch, ale Górnik, w szczególności w pierwszej połowie, "wjeżdżał" z ciekawymi akcjami. Gdyby był bardziej dokładny, mógł się pokusić o zwycięstwo. Chorzowianie mieli dwie świetne okazje w końcówkach obu połów. Wojtek Grzyb w ostatniej minucie spudłował, a gdyby przyjął to mógł strzelić bramkę dającą jego drużynie zwycięstwo. To było bardzo dobre widowisko, oby takich więcej na polskich stadionach - dodaje szkoleniowiec Rakowa.
Były zawodnik m.in. austriackich klubów zgadza się z naszym wyborem i za najlepszego zawodnika spotkania uważa Marka Zieńczuka. - Bardzo dobre spotkanie zagrał też Arkadiusz Milik, który mocno walczył. Może brakuje mu jeszcze kropki nad "i", czyli bramek, ale ma bardzo duży potencjał i umiejętności. Trzeba też podkreślić dobrą postawę Łukasza Skorupskiego, który kilkakrotnie wybronił trudne strzały i Pawła Olkowskiego. Jeżeli chodzi o Ruch, Arek Piech w trzech sytuacjach zachował się doskonale, zwłaszcza przy strzale z woleja po podaniu Zieńczuka. Pozostali grali na równym poziomie - ocenia.Jego zdaniem Ruch wcale nie musi się jeszcze żegnać z marzeniami o mistrzostwie. - Matematycznych szans nie traci, a liga pokazuje, że jeszcze wiele może się zdarzyć. Legia gra w najbliższej kolejce z Lechem Poznań, który jest na fali, więc chorzowianie i Śląsk Wrocław mają szansę doskoczyć. Poczekajmy z ogłaszaniem mistrza do czasu, kiedy to już będzie pewne również matematycznie - proponuje.
Na koniec Jerzy Brzęczek mówi też o tym, co sądzi o scenach, które rozegrały się na trybunach stadionu przy Cichej. - To, co się działo, to jest problem. Wiadomo, że między kibicami tych drużyn są animozje, ale należy uszanować to, że jesteśmy na stadionie, a dwa zespoły walczą o to, żeby być lepszym i do następnych derbów przystępować z palmą pierwszeństwa. Nie niszczmy stadionów! Jeżeli kibice chcą sobie coś udowadniać, to niech to robią poza stadionem - kończy.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów