Jarka nie był święty. "Palma" mu całkiem nie odbiła, bo…

06.07.2011
Jerzy Brzęczek i Tomasz Hajto pomogli 20-letniemu wówczas napastnikowi, gdy ten jeszcze był graczem Górnika. - Być może uchronili mnie przed jeszcze większymi głupotami - mówi Jarka.
- Kiedy przestałem strzelać gole, opinia publiczna - ustami dziennikarzy - pytała mnie, czy mam kłopoty z alkoholem, z używkami, może z hazardem - wspomina Jarka. - Nie powiem w szczegółach na czym te moje błędy młodości polegały. W każdym razie święty nie byłem. Na szczęście był wtedy w szatni Górnika Tomek Hajto i był Jurek Brzęczek - dodaje.

Za Jarkę Górnik mógł kilka lat temu dostać milion złotych, a sam piłkarz pięciokrotną podwyżkę zarobków. Ostatecznie jednak zabrzanie zarobili na nim… 70 tys. złotych za transfer do Radzionkowa. - A w mnie coś zwyczajnie "pękło" - przyznaje Jarka, który brutalnie zderzył się z rzeczywistością.

24-latek twierdzi, że życiowe wiraże już za nim. Ustatkować się pomogło mu małżeństwo, dzięki któremu prowadzi bardziej spokojny tryb życia. Jarka już dawno nie jest obiecującym talentem, ale to wciąż zawodnik na tyle młody, by jeszcze przez długi czas mógł grać w piłkę na niezłym poziomie. Obecnie - po rozwiązaniu kontraktu z Radzionkowem - szuka nowego pracodawcy. Przekonuje, że nie interesują go finanse tak bardzo, jak cele sportowe nowej drużyny. Dlatego nie przyjął oferty jednego z I-ligowców…
źródło: SportSlaski.pl / Sport

Przeczytaj również