Jan Żurek: "My jeszcze nie spadliśmy"
11.05.2016
Po remisie z Koroną Kielce sytuacja Górnika Zabrze pogorszyła się - teraz śląski zespół musi liczyć nie tylko na siebie, ale też na to, że Śląsk Wrocław wygra z Górnikiem Łęczna. - Na pewno ten wynik jest zły. Marzyliśmy tu o zwycięstwie, ale niestety zabrakło - czy to trochę szczęścia, czy też umiejętności. Nerwy, stres… Nie ma wątpliwości, że drużyna dała dużo od siebie. Chłopcy walczyli. My jeszcze nie spadliśmy. Jeszcze jest szansa. Poza tym, powiedzieliśmy sobie, że będziemy walczyć do końca. Nie ma innego wyjścia. Tak po prostu musi być - przyznał trener Jan Żurek.
Największe pretensje szkoleniowiec może mieć o pierwszą część gry, w której gospodarze nie potrafili skonstruować składną akcję. - W pierwszej połowie stworzyliśmy za mało sytuacji. Źle układała się nam gra do przodu. Do pewnej strefy prowadziliśmy grę, dalej nie było pomysłu. Nie realizowaliśmy tego, co mówiliśmy, że mamy robić. Steblecki miał podchodzić do Romana i grać na dwóch napastników. W drugiej rzuciliśmy wszystko na jedną szalę - skomentował boiskowe poczynania.
Trener Górnika przyznał, że ściągnął Armina Ćerimagicia, ponieważ ten zepsuł kilka sytuacji i wyglądał na roztargnionego. - Proszę pamiętać, że cały czas gramy o życie. W takim pojedynku jak z Koroną większość zawodników jeszcze nie grała - powiedział Żurek. - Proszę wybaczyć, ale emocje są bardzo duże. Proszę sobie wyobrazić, co ja i ci chłopcy przeżywamy. To trzeba też zrozumieć. Fajnie się stoi z boku. My bardzo ciężko pracujemy. Ja jestem z drużyną na co dzień i dokonuję wyborów. Jak to w życiu bywa, nie każdy zawodnik daje sobie z tym radę - zakończył.
Największe pretensje szkoleniowiec może mieć o pierwszą część gry, w której gospodarze nie potrafili skonstruować składną akcję. - W pierwszej połowie stworzyliśmy za mało sytuacji. Źle układała się nam gra do przodu. Do pewnej strefy prowadziliśmy grę, dalej nie było pomysłu. Nie realizowaliśmy tego, co mówiliśmy, że mamy robić. Steblecki miał podchodzić do Romana i grać na dwóch napastników. W drugiej rzuciliśmy wszystko na jedną szalę - skomentował boiskowe poczynania.
Trener Górnika przyznał, że ściągnął Armina Ćerimagicia, ponieważ ten zepsuł kilka sytuacji i wyglądał na roztargnionego. - Proszę pamiętać, że cały czas gramy o życie. W takim pojedynku jak z Koroną większość zawodników jeszcze nie grała - powiedział Żurek. - Proszę wybaczyć, ale emocje są bardzo duże. Proszę sobie wyobrazić, co ja i ci chłopcy przeżywamy. To trzeba też zrozumieć. Fajnie się stoi z boku. My bardzo ciężko pracujemy. Ja jestem z drużyną na co dzień i dokonuję wyborów. Jak to w życiu bywa, nie każdy zawodnik daje sobie z tym radę - zakończył.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów