Jałocha znów broni karnego! Tyszanie remisują w Mielcu

27.08.2018
To kolejne spotkanie, gdy tyszanie kiepsko wchodzą w mecz i dziś znów mogą mówić o dużym szczęściu, że do przerwy nie przegrywali co najmniej dwoma bramkami. W końcówce meczu na boisku pojawił się Steblecki, który zapewnił remis swojej drużynie.
Łukasz Sobala/PressFocus
Po wysokiej wygranej nad Garbarnią tyszanie mierzyli się ze zdecydowanie mocniejszym rywalem. Po ostatnim spotkaniu sporo mówiło się o tym, że tyszanie kiepsko weszli w mecz, ale jak się okazało nie wyciągnęli z tego wniosków. W spotkaniu z krakowskim zespołem udało się zachować czyste konto, ale jasne było, że mocniejszy zespół brak koncentracji tyskiego zespołu w pierwszych minutach będzie potrafił wykorzystać.

Stal wiedząc o problemach Trójkolorowych od pierwszych minut ruszyła do zdecydowanych ataków. Już w 7 minucie w sytuacji sam na sam z Jałocha znalazł się Wroński, ale skrzydłowy gospodarzy uderzył nad poprzeczką. Niespełna 10 minut później goście nie mieli już tyle szczęścia. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłka musnęła głowę Zapolnika i trafiła do Martina Dobrotki, który pewnym uderzeniem wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Chwilę później gospodarze mieli kolejny stały fragment gry, ale Getinger uderzył minimalnie nad poprzeczką. Tyszanie w pierwszej połowie praktycznie nie istnieli na boisku, bo z ich prób rozgrywania piłki na połowie rywali niewiele wychodziło. Byli zbyt wolni i przewidywalni dla dobrze zorganizowanej mieleckiej defensywy. W 35 minucie gospodarze mieli kolejną doskonałą okazję do podwyższenia rezultatu. Zapolnik faulował we własnym polu karnym Dobrotkę i arbiter wskazał na "wapno". Do piłki podszedł Getinger, ale Jałocha popisał się fenomenalna interwencją i obronił rzut karny w drugim meczu z rzędu.

Wtedy był to sygnał do ataku dla tyskiej drużyny. Dziś przez długie minuty obraz gry się nie zmieniał. Stal nadal była bardziej zdecydowana w swoich działaniach i to ona był bliższa zdobycia gola. W 59 minucie Banaszewski wpadł w pole karne gości, ale ponownie świetnie interweniował Jałocha. Tyszanie swoich szans szukali w strzałach z dystansu, głównie za sprawną Daniela, który jednak albo uderzał niecelnie, albo dobrze bronił Kiełpin. Jak się później okazało przełomowa była zmiana Bernhardta na Stebleckiego. W 83 minucie były zawodnik Cracovii minął w polu karnym Grodzickiego i uderzył nie do obrony, zdobywając tym samym pierwszego gola w Trójkolorowych barwach. W doliczonym czasie gry GKS mógł nawet zdobyć zwycięskiego gola, ale po dośrodkowaniu Grzeszczyka z rzutu wolnego strzał głową Zapolnika przeleciał minimalnie nad poprzeczką.

GKS Tychy zdobywa cenny punkt w Mielcu, ale trzeba sobie jasko powiedzieć, że ten punkt zawdzięczają głównie fenomenalnej postawie Jałochy, który popisał się kilkoma fantastycznymi paradami. Trener Tarasiewicz zdecydowanie musi popracować nad koncentracją swoich piłkarzy w początkowej fazie meczu, bo w kolejnych spotkaniach odrobienie strat może okazać się niemożliwe.

Stal Mielec - GKS Tychy 1:1 (1:0)

1:0 Dobrotka, 16 min.
1:1 Steblecki, 83 min.

Stal: Kiełpin - Spychała, Grodzicki, Dobrotka, Getinger - Wroński (72' Nowak), Soljić, Gąsior, Tamasiewicz (86' Gancarczyk), Banaszewski - Prokić (46' Mendi)

GKS: Jałocha - Biernat, Kowalczyk (46' Mańka) Tanżyna, Abramowicz - Grzybek, Bernhardt (80' Steblecki), Daniel, Grzeszczyk, K.Piątek - Zapolnik

Żółte kartki: Dobrotka - Biernat, Tanżyna, Abramowicz, Grzybek, Bernhardt, Zapolnik
Sędzia: Robert Marciniak (Kraków)

 
źródło: SportSlaski.pl
autor: Michał Piwoński

Przeczytaj również