Jakub Dankowski: Nigdy nie chciałem wykorzystać kontaktów taty

06.09.2014
We wczorajszym spotkaniu z MLKS-em Woźniki w barwach Górnika Zabrze wystąpił Jakub Dankowski - syn trenera "Trójkolorowych". - Bardzo sobie cenię, że tata nigdy mi nie pomagał - przyznaje.
Górnik Zabrze
Jakub Dankowski, podobnie jak ojciec, jest defensywnym zawodnikiem. Występów swojego taty jednak nie pamięta. - Szczerze mówiąc, pamiętam jedno spotkanie z czasów, gdy był grającym trenerem w Concordii Knurów. Dopiero później obejrzałem jego występy w europejskich pucharach. Mecze z Realem Madryt, czy Juventusem - przyznaje. - Dopiero stosunkowo niedawno zdałem sobie sprawę z jego osiągnięć. Dojrzałem, zmieniły się moje priorytety życiowe, zacząłem studia i zrozumiałem wtedy, że te mistrzostwa Polski z Górnikiem i występy w europejskich pucharach to był naprawdę duży sukces. Pasja, ale i praca, za którą mógł utrzymać rodzinę. Pomyślałem, że ja też mogę - opowiada gracz rezerw Górnika.

Jakub jest wychowankiem MSPN-u Górnika Zabrze, ale to nie stąd trafił bezpośrednio do "Trójkolorowych". Ma za sobą grę w Piaście Gliwice i Przyszłości Ciochowice. Do rezerw zabrzańskiego klubu trafił w czasie, gdy ich trenerem był jego ojciec. On jednak nie miał wpływu na to, że jego syn trafił do klubu.

- Właśnie bardzo sobie cenię, że tata nigdy mi nie pomagał. Nigdy nie chciałem wykorzystać jego kontaktów.  Przejście do Górnika do raczej wynik mojej dobrej gry w zespole z Ciochowic, którego trenerem jest Andrzej Orzeszek, będący również koordynatorem przy Roosevelta. Polecił mnie, zostałem zaproszony na testy, pojechałem na obóz do Kamienia. Ostatecznie udało mi się zostać w drużynie, z czego bardzo się cieszę - wyjaśnia Dankowski.

- Na pewno na początku miałem pewne obawy jak to będzie. Rozmawiałem o tym z ojcem. Okazało się jednak, że został trenerem pierwszego zespołu, a ja trafiłem pod skrzydła trenera Darka Koseły i Tomka Grozmaniego, z którymi współpraca układa mi się bardzo dobrze. Sztab szkoleniowy jasno określił, czego oczekuje i staram się do tego dostosować. Wiadomo, czasem koledzy zażartują, kiedy będę grał w pierwszym składzie, ale trzeba mieć do siebie dystans. Ci więcej, tak naprawdę muszę starać się dwa razy bardziej od innych, aby nikt nie powiedział, że zadecydowały względy rodzinne - mówi.

Jakub w przyszłości może pójdzie w ślady ojca i zostanie szkoleniowcem. - Mam kurs trenerski UEFA B i dwa razy w tygodniu prowadzę zajęcia dla dzieci w szkółce piłkarskiej w Sośnicowicach, gdzie mieszkam - tłumaczy Dankowski, który oczywiście ogląda mecze drużyny prowadzonej przez tatę. - Już jako dziecko chodziłem zresztą na mecze z tatą, później z kolegami, a teraz z dziewczyną Pauliną, która dzięki mnie została wierną fanką zespołu. Mama ogląda mecze w domu. Mocno się denerwuje i czasem sobie myślę, że dobrze, że to ona nie siedzi zamiast taty na ławce, bo chłopaki mieliby ciężkie życie… - przyznaje.
źródło: gornikzabrze.pl / SportSlaski.pl

Przeczytaj również