Jaka to była runda dla Górnika Zabrze? Ocenia Bogdan Zając
13.12.2011
Celem postawionym na sezon przed rozpoczęciem zmagań było zajęcie bezpiecznego miejsca w ekstraklasie, w rejonach 8-10 pozycji. Jak na razie Górnik jest 11. i ma sześć punktów przewagi nad Cracovią, która znajduje się "pod kreską".
- Oceniając rundę, trzeba przypomnieć, co się działo przed nią. Zdawaliśmy sobie sprawę z poniesionych strat. Siła ofensywna dużo straciła. Musieliśmy sobie radzić, łatając dziury zawodnikami młodymi. Chłopakami, którzy dopiero uczą się piłkarskiego abecadła - wspomina asystent Adama Nawałki.
W trakcie jesieni Górnik rozegrał kilka bardzo dobrych spotkań (zwycięstwo z Lechem Poznań czy Wisłą Kraków), ale zdarzyło się też kilka wpadek (np. porażka z Cracovią). - Runda była jak sinusoida - raz lepiej, raz gorzej. Był pewien bardzo trudny moment, gdzie niektórzy nas skreślali. Życie jednak napisało inny scenariusz. Pokazaliśmy, że mamy zespół, który jest w stanie stanąć na wysokości zadania - mówi trener.
Po przegranych derbach z Ruchem Chorzów wielu domagało się dymisji Adama Nawałki. Szkoleniowiec jednak pozostał na swoim stanowisku, a Górnik zaczął ponownie wygrywać. - W czterech ostatnich meczach rundy jesiennej zdobyliśmy ważne 10 punktów, które dały nam spokój przed następnymi pojedynkami, które rozgrywane były awansem. Niestety, żałujemy, że nie udało się w nich zapunktować - przyznaje Zając.
- Mieliśmy trochę problemów, jeśli chodzi o stronę sportową. Były też problemy organizacyjne, ze strony klubu. Nie da się tego odłączyć. Trzeba sobie radzić z takimi sytuacjami. Staraliśmy się odizolować od tego wszystkiego chłopaków. Nie zawsze to się udało. Efekty były w niektórych meczach widoczne - kontynuuje szkoleniowiec.
- Ogólnie ta runda skończyła się dla nas nutką optymizmu. Pokazała, że możemy powalczyć. Zdajemy sobie sprawę, że wiosna będzie ciężka - kończy Zając.
- Oceniając rundę, trzeba przypomnieć, co się działo przed nią. Zdawaliśmy sobie sprawę z poniesionych strat. Siła ofensywna dużo straciła. Musieliśmy sobie radzić, łatając dziury zawodnikami młodymi. Chłopakami, którzy dopiero uczą się piłkarskiego abecadła - wspomina asystent Adama Nawałki.
W trakcie jesieni Górnik rozegrał kilka bardzo dobrych spotkań (zwycięstwo z Lechem Poznań czy Wisłą Kraków), ale zdarzyło się też kilka wpadek (np. porażka z Cracovią). - Runda była jak sinusoida - raz lepiej, raz gorzej. Był pewien bardzo trudny moment, gdzie niektórzy nas skreślali. Życie jednak napisało inny scenariusz. Pokazaliśmy, że mamy zespół, który jest w stanie stanąć na wysokości zadania - mówi trener.
Po przegranych derbach z Ruchem Chorzów wielu domagało się dymisji Adama Nawałki. Szkoleniowiec jednak pozostał na swoim stanowisku, a Górnik zaczął ponownie wygrywać. - W czterech ostatnich meczach rundy jesiennej zdobyliśmy ważne 10 punktów, które dały nam spokój przed następnymi pojedynkami, które rozgrywane były awansem. Niestety, żałujemy, że nie udało się w nich zapunktować - przyznaje Zając.
- Mieliśmy trochę problemów, jeśli chodzi o stronę sportową. Były też problemy organizacyjne, ze strony klubu. Nie da się tego odłączyć. Trzeba sobie radzić z takimi sytuacjami. Staraliśmy się odizolować od tego wszystkiego chłopaków. Nie zawsze to się udało. Efekty były w niektórych meczach widoczne - kontynuuje szkoleniowiec.
- Ogólnie ta runda skończyła się dla nas nutką optymizmu. Pokazała, że możemy powalczyć. Zdajemy sobie sprawę, że wiosna będzie ciężka - kończy Zając.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów