Jak za dawnych lat - zabrzanie bazowali na relacji radiowej

25.07.2014
- Nie oglądałem czwartkowego meczu Lecha z Estończykami, ale słuchałem transmisji radiowej bezpośrednio ze stadionu i na jej podstawie wyobrażałem sobie jak on przebiega - mówi trener Józef Dankowski.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Do spotkania z Górnikiem poznaniacy podejdą w nieco lepszych humorach niż do pojedynku z Piastem Gliwice sprzed tygodnia. Wczoraj "Kolejorz" ograł Nomme Kalju i awansował do kolejnej rundy. Mecz nie był transmitowany w telewizji, ale trener Józef Dankowski i tak ma pewne wyobrażenie, jak wyglądały boiskowe zmagania.

- Nie oglądałem czwartkowego meczu Lecha z Estończykami, ale słuchałem transmisji radiowej bezpośrednio ze stadionu i na jej podstawie wyobrażałem sobie jak on przebiega. Nie dziwi mnie wynik 3-0 na korzyść Lecha, bo skład w porównaniu do meczu ligowego z Piastem uległ znacznej zmianie. Przypuszczam, że ta jedenastka może rozpocząć również mecz w Zabrzu. Potencjał Lecha jest bardzo duży, co potwierdzają dwa zwycięstwa bez straconej bramki i siedem goli zdobytych - opowiada szkoleniowiec.

Wiadomo już, że w niedzielnym meczu nie wystąpi Szymon Drewniak, który podobnie jak w rundzie wiosennej nie może wystąpić przeciwko drużynie, z której jest do Zabrza wypożyczony. Nie zagra też Oleksandr Szeweluchin, który w pojedynku z Cracovią nabawił się kontuzji. Ukrainiec wyleciał do Włoch.

 - "Szewa" jest wyłączony z gry do momentu postawienia diagnozy. W tym celu udał on się do Mediolanu, wybierając tą samą klinikę, która postawiła na nogi Seweryna Gancarczyka i Błażeja Augustyna. Myślę, że w poniedziałek lub wtorek będziemy mieli pełną diagnozę co do stanu zdrowia Szeweluchina - wyjaśnia Dankowski.
źródło: Górnik Zabrze / SportSlaski.pl

Przeczytaj również