"Jak w szkołach będzie normalnie, to i na stadionach będzie normalnie"

16.04.2012
- Wszyscy czujemy chyba niedosyt, bo spodziewaliśmy się więcej piłki nożnej. Kibice? Są przekrojem całego społeczeństwa - twierdzi Mariusz Śrutwa, były napastnik Ruchu Chorzów, po derbach z Górnikiem.
Jak ocenia pan tegoroczne Wielkie Derby Śląska?
Mariusz Śrutwa: - Wszyscy czujemy chyba niedosyt, bo spodziewaliśmy się... więcej piłki nożnej. To był bardzo chaotyczny i nerwowy mecz, w którym więcej było kopania niż grania w piłkę. Wszyscy spodziewaliśmy się akcji, podbramkowych spięć, a wyszło jak wyszło...

Aż tak źle? Trochę tych sytuacji było...

- Na palcach jednej ręki można policzyć dobre akcje. Po przerwie Ruch miał ich więcej, ale one raczej wynikały z chaosu niż z dobrej gry. Na pewno "Niebiescy" byli bliżej zwycięstwa. Łukasz Janoszka miał dobrą sytuację, lecz niepotrzebnie strzelał, kiedy miał odgrywać do środka. Wojtek Grzyb w ostatnich sekundach też miał 100-procentową okazję. Górnik nie miał żadnej. To wskazuje na to, że pojedynek był trochę bezbarwny.

Kogoś by pan za to spotkanie mimo wszystko wyróżnił?

- Marcina Malinowskiego. To był jeden z nielicznych, po których widać było, że grał i chciał żeby inni grali w piłkę. On próbował ten chaos opanować, pograć, ale nie bardzo miał z kim. Ruch grał za wąsko, mało składnie, więc tylko "Malinę" mogę wyróżnić.

Ruch po tym remisie może się pana zdaniem żegnać z nadziejami na mistrzostwo?

- Ta liga jest tak nieprzewidywalna, że do końca gramy o wszystko i... o nic. Trudno powiedzieć, czy stracił szanse. Ja i tak zawsze będę powtarzał, że trochę na wyrost mówimy o mistrzostwie Polski, bo nie wiem, czy do końca na nie zasługujemy. Wszyscy byśmy chcieli, fajnie by było, ale oceńmy na chłodno, w jakiej jesteśmy sytuacji. Sprawdźmy, co zrobić, żebyśmy byli lepsi i w tej słabej lidze zasłużyli na mistrzostwo w przyszłym sezonie.

Te obrazki z trybun chyba dodatkowo zepsuły odbiór tego meczu?
- Zawsze będę podkreślał, że to, co się dzieje na trybunach, to wypadkowa tego, co dzieje się w domu, w szkole, na ulicach. To jest wypadkowa całego społeczeństwa. Na stadionie to widać, bo na ulicach na takie zachowania nie zwracamy uwagi. Jak tam zaczniemy to robić, jak zaczniemy ludzi tam wychowywać, jak w szkołach będzie normalnie, to i na stadionach będzie normalnie. W tej chwili, mówiąc, że tylko na stadionach jest źle, bylibyśmy w dużym błędzie.

Rozmawiał Michał Trela.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również