"Jak w Górniku dbali o kondycję? Jechali po treningu do McDonalda!"

09.01.2010
- Wchodzę do szatni pół godziny przed meczem ligowym, a jeden z piłkarzy, jak gdyby nigdy nic, je sobie kanapki z szynką! - opowiada na łamach "Faktu" Ryszard Komornicki, były trener Górnika.
- "Po co mam dużo biegać na treningu, skoro mogę mniej, a i tak kasa będzie się zgadzała?" Tak myśli większość polskich piłkarzy - przekonuje Komornicki, zwolniony w grudniu z klubu z Roosevelta. A jak sprawy mają się - zdaniem "Koko" - w Zabrzu?

- Wchodzę do szatni przed meczem ligowym, a jeden z zawodników, jak gdyby nigdy nic, je sobie kanapki z szynką. Pół godziny przed pierwszym gwizdkiem! I dla niego było to całkiem normalne. Tłumaczył, że był po prostu głodny. To ja się pytam, co taki delikwent robi w zawodowym klubie? - opowiada Komornicki, który tylko się uśmiecha, kiedy słyszy, że piłkarze Górnika narzekali, że zbyt intensywnie trenują.

- A w jaki sposób oni chcieli mieć siłę do biegania i wytrzymałość? Bez tego nie ma czego szukać w futbolu. Jak piłkarze Górnika dbali o kondycję? Po treningu jechali przekąsić coś do McDonalda. Nic dziwnego, że później było dla nich za ciężko - mówi były trener Górnika.

Przeczytaj: "60 procent szatni było przeciwko trenerowi Komornickiemu" >

- Szczot czy Gorawski obrażali się, że sadzałem ich na ławkę rezerwowych. Jak to, przecież to wielkie gwiazdy! Takie gwiazdy, że Szczot gra w lidze już od tylu sezonów i strzelił raptem siedem goli. Napastnik! A Gorawski? Co on zrobił dla Górnika? A przepraszam, spadł z nim ligi. No faktycznie, wcześniej nikomu się to nie udało - dodaje Komornicki.

Dodajmy, że w identyczny sposób o podejściu polskich piłkarzy do swojego zawodu wypowiadał się Dan Petrescu, były trener krakowskiej Wisły.
źródło: Fakt

Przeczytaj również