Jak sprawdziły się zimowe transfery Górnika Zabrze?

08.05.2012
Jedna runda to minimalny czas, by ocenić ruchy transferowe klubu. Górnik Zabrze zimą ściągnął pięciu piłkarzy. Takiego "strzału" jak pozyskanie Prejuce'a Nakoulmy latem, tym razem nie było.
Eimantas Marozas (Skra Częstochowa) - 0 występów
Niewypał totalny, ale też... nie jest to zaskoczenie. Litwin jesienią w III-ligowej Skrze Częstochowa zdobył zaledwie dwa gole, był odrzucany przez Zagłębie Sosnowiec i Ruch Radzionków, a rok wcześniej także przez... Górnik. Mimo to w ostatnim dniu okienka transferowego zabrzanie wypożyczyli go na Roosevelta. Krzysztof Maj, dyrektor wykonawczy klubu, zapewniał, że Litwin poczynił spore postępy, ale... niestety nie na tyle spore, by mieć miejsce w meczowej 18-tce. Ta sztuka udała się Marozasowi tylko raz. Na boisko wybiegał jednak tylko w Młodej Ekstraklasie, gdzie zagrał w siedmiu meczach i strzelił trzy gole. Jego wypożyczenie wygasa 30 czerwca i wszystko wskazuje na to, że Marozas wróci do III ligi. Ale zima też wszystko wskazywało na to, że nie ma czego przy Roosevelta szukać...

Oleksandr Szeweluchin (PFK Sewastopol) - 9 występów, 1 gol
Niby trochę drewniany i lekko pokraczny, ale jednak niezwykle pożyteczny. Nie sposób nie zauważyć, że Ukrainiec sporo wnosił do defensywy Górnika. Bardzo dobrze zagrał już w debiucie z Legią Warszawa. Strzelił też gola Lechii Gdańsk. Najpierw udanie zastępował Adama Dancha, później tworzył z nim pewną parę stoperów. Doznał kontuzji w Wielkich Derbach Śląska, która wykluczyła go z gry do końca sezonu, ale generalnie transfer należy zapisać na plus.

Błażej Telichowski (Zagłębie Lubin) - 4 występy, 1 gol
Dopiero w końcówce sezonu dostał szansę pokazania się i od razu strzelił gola Zagłębiu Lubin, swojej byłej drużynie. "Telich" nie pograł sobie jednak przy Mariuszu Magierze na lewej obronie i Szeweluchinie z Danchem na jej środku. W meczach z Podbeskidziem Bielsko-Biała, Wisłą Kraków i Zagłębiem grał od pierwszej do ostatniej minuty. Trudno się oprzeć wrażeniu, że lepiej się czuje pod bramką rywala niż pod swoją. Zawodnik solidny, ale do składu przebić się nie zdołał.

Norbert Witkowski (bez klubu) - 2 występy, 0 puszczonych goli
Bramkarz ściągany od razu jako rezerwowa opcja dla Łukasza Skorupskiego. Witkowski nie zaskoczył na tyle, by młodego i utalentowanego bramkarza wygryźć z bramki, ale i tak zdołał pokazać, że jest ze wszech miar solidny. Gdy młodszy kolega zaszalał w "Lornecie z Meduzą" i został odsunięty od meczu z Łódzkim KS-em, Witkowski nie puścił gola. Później wrócił na ławkę rezerwowych, ale w starciu z Podbeskidziem znów zachował czyste konto. A czego chcieć więcej od bramkarza?

Michał Zieliński (Korona Kielce) - 11 występów, 2 gole.
Ocena tego napastnika musi być ambiwalentna. Niby przebił się do składu na tyle, by w większości wiosennych spotkań pojawiać się na boisku i sześć razy wyjść w podstawowym składzie. Ale tylko w jednym meczu z Cracovią zrobił to, czego od niego oczekiwano. Strzelił wówczas dwa gole - jednego kuriozalnego, jednego naprawdę ładnego. Wydawało się, że w tym momencie "odpali" i wygryzie ze składu Arkadiusza Milika, z którym do tego momentu grał mniej więcej na zmianę. Tyle, że 18-latek już tydzień później również strzelił dwa gole i zaczął się prezentować zdecydowanie lepiej. Trudno się oprzeć wrażeniu, że zabrzanie zamienili "siekierkę" na "kijek". Daniel Gołębiewski, z którym wymienił się klubami Zieliński, strzelił jesienią tyle samo goli w dziewięciu meczach.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również