Jak piłkarze Ruchu i Górnika wykorzystali drugą przerwę w grze?

18.03.2011
Była 48. minuta gry, kiedy kibiców Ruchu na otwartej trybunie zakryła duża sektorówka. Po chwili odpalone zostały czerwone race. I niemal równocześnie... zgasły stadionowe jupitery!
Sędzia Marcin Szulc nie namyślał się długo. Od razu zaprosił piłkarzy obu drużyn do szatni. - Intencją było to, by nie marznęli oni na środku płyty - mówił Waldemar Fornalik. Obie drużyny uzupełniły przy okazji płyny. - Była też chwila, by podzielić się z zawodnikami kilkoma ważnymi uwagami - przyznał Adam Nawałka, trener Górnika.

Przerwa trwała około 10 minut. - Szczerze mówiąc, nie wiem, co byłoby, gdyby światło się nie zapaliło. Pamiętam, że kiedyś podobna sytuacja miała miejsce na Bukowej, kiedy grał GKS Katowice. Tamten mecz dokończono w innym terminie - wspominał Wojciech Grzyb z Ruchu.

Na szczęście takiej potrzeby nie było. Mecz został dokończony, a chwila przerwy nawet spodobała się kibicom, którzy bawili się w jej trakcie przednio. Część z nich zrobiła pamiątkowe zdjęcia, bo całe wydarzenie było wyjątkowe.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również