Jak można było to przegrać?!

05.11.2016
Piłkarze GKS-u Tychy prowadzili na kwadrans przed końcem już 2:0, a mimo to przegrali to spotkanie. Do 77 minuty było bardzo dobrze, jednak ostatnie 13 minut to istna katastrofa.
Łukasz Sobala/PressFocus
Wydarzenie
.
Niesamowita końcówka meczu w wykonaniu Stali. Kluczowa była szybko zdobyta kontaktowa bramka. w 77 minucie Getinger mocnym strzałem z dystansu pokonał Florka. To był początek katastrofy drużyny Jurija Szatałowa

Bohater

Sebastian Szczepański w 90 minucie meczu zapewnił Stali 3 punkty. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Szczepański strzałem głową pokonał bramkarza gości i publiczność eksplodowała z radości

Rozczarowanie

Do 75 minuty było pięknie. Gdy na 2:0 trafił Grzeszczyk wydawało się, że GKS odniesie w końcu zwycięstwo w wyjazdowym meczu. Trudno logicznie wytłumaczyć to co się stało w ostatnich minutach. Tyszanie w 13 minut zaprzepaścili cały włożony w to spotkanie wysiłek.

Co ciekawego?

- Od pierwszych minut spotkania lepsze wrażenie sprawiali gospodarze, którzy raz po raz potrafili przedostać się pod pole karne tyszan

- Zupełnie inne nastawienie widzieliśmy dziś w szeregach "Trójkolorowych". Piłkarze grali bardzo ambitnie i nie odpuszczali żadnej piłki

- W 31 minucie GKS wyszedł na prowadzenie pomimo tego, że przez pierwsze pół godziny nie potrafili zagrozić bramce gospodarzy. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego obrońcy gospodarzy próbowali wybijać piłkę, ale ta padła łupem Tanżyny, który wyprowadził 'Trójkolorowych" na prowadzenie

- Zdobyta przez GKS bramka zupełnie wyprowadziła piłkarzy Stali z równowagi, którzy od tego momentu grali bardzo nerwowo i chaotycznie

- Na początku drugiej połowy blisko podwyższenia prowadzenia był Świerczok, który w doskonałej sytuacji trafił wprost w bramkarza

- Goście już na pół godziny przed końcem meczu zaczęli grać na czas, co się ewidentnie zemściło

- W drugiej połowie to tyszanie byli lepsza drużyną i to oni mieli więcej okazji do zdobycia gola

- To się w końcu udało za sprawą Grzeszczyka, który ładnym lobem pokonał Kozioła, szkoda jednak, że to był początek katastrofy tyskiego zespołu

- W 85 minucie gospodarze wyrównali po dość przypadkowej akcji. Po zamieszaniu w polu karnym z bliska mocnym strzałem wyrównał Cholewiak

- Końcówka meczu była fantastyczna, najpierw w 87 minucie w poprzeczkę trafiają gospodarze, a chwile później Varadi był o włos od pokonania bramkarza. Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy...

Stal Mielec - GKS Tychy 3:2 (0:1)

0:1 Tanżyna, 31min.
0:2 Grzeszczyk, 75 min.
1:2 Getinger, 77 min.
2:2 Cholewiak, 85 min.
3:2 Szczepański, 90 min. (głową)

Stal: Kozioł – Zalepa, Kiercz, Sulewski, Marciniec (56' Buczek), Sobczak (79' Głowacki), Żubrowski, Cholewiak, Liberacki, Getinger, Radulj (73' Szczepański)

GKS: Florek – Grzybek, Boczek, Tanżyna, Mańka - Mączyński, Bukowiec, Gancarczyk, Grzeszczyk, Radzewicz -  Świerczok (78' Varadi)

Żółte kartki: Buczek - Świerczok, Florek, Mańka


 
źródło: SportSlaski.pl
autor: Michał Piwoński

Przeczytaj również