Jak Górnik Zabrze zepsuł "Franzowi" Smudzie święta

13.03.2009
- Na Roosevelta warto przyjeżdżać dla atmosfery na trybunach. Zabrzańska publika zawsze staje murem za swoimi piłkarzami - mówi Franciszek Smuda, który wraz ze swoim Lechem Poznań zagra w niedzielę z Górnikiem.
Dla Franciszka Smudy wyprawa do Zabrza to podróż sentymentalna. Na stadionie Górnika występował już jako zawodnik Unii Racibórz, Stali Mielec i Legii Warszawa, zaś w ostatnich latach jako szkoleniowiec kilku drużyn ekstraklasy. W niedzielę pojawi się na Roosevelta jako opiekun Lecha, lidera naszej ekstraklasy.

- Od moich wizyt w Zabrzu w roli piłkarza już trochę czasu minęło, więc zbyt wielu tych spotkań nie zostało w głowie. Najbardziej utkwił mi w pamięci mecz z lat 70-tych, rozegrany przed Wielkanocą, albo też w Wielkanoc. Byłem wówczas graczem Legii. Bardzo zależało nam na zwycięstwie. Nie udało się i byliśmy z tego powodu wściekli. Z powodu Górnika mieliśmy zepsute humory na święta. Tego meczu długo nie zapomnę - przyznaje trener "Kolejorza".

Najnowsza historia polskiej piłki to już wizyty na Górnym Śląsku Franciszka Smudy - trenera. - Zawsze byłem przyjmowany z szacunkiem. Nigdy nie mogłem narzekać na gościnność działaczy. Z wynikami bywało różnie, niemniej wiele spotkań na terenie Górnika wygrałem. Warto tu przyjeżdżać dla niesamowitej atmosfery na trybunach. Zabrzańska publika zawsze staje murem za swoimi piłkarzami. Ciężko się gra przy takim dopingu - dodaje Smuda, który w niedzielę będzie miał do swojej dyspozycji wszystkich zawodników.
źródło: Górnik Zabrze

Przeczytaj również