Jagiellonia - Górnik 0:0. Nie dogonili "Górali"
24.04.2016
Wydarzenie
To już wręcz tradycja. J0se Kante w kolejnym spotkaniu zmarnował "setkę" - po zagraniu bardzo aktywnego Romana Gergela z mniej więcej siedmiu metrów nie zdołał pokonać Bartłomieja Drągowskiego. Bramkarz Jagiellonii czubkiem buta wybił piłkę na rzut rożny. Kante nawet w meczu z drużyną, która straciła najwięcej goli w całej lidze nie zdołał wpisać się na listę strzelców.
Bohaterowie
Na wyróżnienie zasługuje cała defensywa Górnika, która po raz drugi z rzędu zachowała czyste konto. Bardzo pewna - i co najważniejsze, skuteczna - gra środkowych obrońców spowodowała, że kompletnie niewidoczny był napastnik "Jagi", Karol Świderski.
Rozczarowanie
O ile w pierwszej połowie Górnik był lepszy - stwarzał więcej okazji, więcej oddał strzałów w światło bramki i częściej utrzymywał się przy piłce - tak już po przerwie było nieco gorzej i to gospodarze częściej zagrażali. Defensywa zabrzan zrobiła jednak swoje.
Co ciekawego?
- Górnik mógł się podobać w pierwszych dwóch kwadransach - miał więcej okazji strzeleckich. Najlepszą zmarnował oczywiście Kante, wcześniej Rafał Kurzawa zdołał z trudnej pozycji oddać strzał z "pierwszej piłki". Trafił w poprzeczkę. Z dystansu próbowali też uderzać Gergel i Armin Ćerimagić.
- Ostatni kwadrans przed przerwą więcej zamieszania było na połowie Górnika, ale Jagiellonia miała rozregulowany celownik lub też akcje przerywali Adam Danch i Bartosz Kopacz. Goście z kolei przeprowadzili jedną kontrę, którą zapoczątkował Szymon Matuszek. Sytuację dla białostoczan uratował Matija Sirok, który przeciął zagranie Gergela do Kante.
- Drugą część gry lepiej otworzyła Jagiellonia - Fedor Cernych świetnie wypuścił Konstantina Vassiljeva, który jednak uderzył nad poprzeczką.
- Piłkarze i trenerzy Jagiellonii domagali się rzutu karnego po tym, jak Matuszek kopnął w twarz Dawida Szymonowicza.
- Wcześniej Matuszkowi zabrakło instynktu strzeleckiego - po dośrodkowaniu Kurzawy piłka spadła mu pod nogi pięć metrów od bramki gospodarzy - wyglądało jakby zawodnik Górnika nie bardzo wiedział, co ma zrobić.
- Górnik zrówanł się punktami z Górnikiem Łęczna i traci dwa punkty do Podbeskidzia Bielsko-Biała.
- Trener Jan Żurek zwycięskiego składu nie zmienił - na "Jagę" wyszła taka sama "11" jak w spotkaniu z Podbeskidziem Bielsko-Biała.
- W Białymstoku zameldowało się około 400 kibiców Górnika, którzy na mecz pojechali pociągiem specjalnym.
Jagiellonia Białystok - Górnik Zabrze 0:0
Jagiellonia: Drągowski - Sirok, Guti, Szymonowicz, Tomasik - Cernych, Grzyb, Romanchuk, Vassiljev, Mackiewicz (73. Alvarinho) - Świderski (63. Mystkowski). Trener: Michał Probierz.
Górnik: Kasprzik - Kopacz, Danch, Oss - Matuszek, Przybylski, Kurzawa - Kalaste - Gergel (77. Steblecki), Ćerimagić (81. Janota) - Kante (86. Skrzypczak). Trener: Jan Żurek.
Żółta kartka Matuszek.
Sędziował Tomasz Musiał (Kraków).
Widzów: 8573.
To już wręcz tradycja. J0se Kante w kolejnym spotkaniu zmarnował "setkę" - po zagraniu bardzo aktywnego Romana Gergela z mniej więcej siedmiu metrów nie zdołał pokonać Bartłomieja Drągowskiego. Bramkarz Jagiellonii czubkiem buta wybił piłkę na rzut rożny. Kante nawet w meczu z drużyną, która straciła najwięcej goli w całej lidze nie zdołał wpisać się na listę strzelców.
Bohaterowie
Na wyróżnienie zasługuje cała defensywa Górnika, która po raz drugi z rzędu zachowała czyste konto. Bardzo pewna - i co najważniejsze, skuteczna - gra środkowych obrońców spowodowała, że kompletnie niewidoczny był napastnik "Jagi", Karol Świderski.
Rozczarowanie
O ile w pierwszej połowie Górnik był lepszy - stwarzał więcej okazji, więcej oddał strzałów w światło bramki i częściej utrzymywał się przy piłce - tak już po przerwie było nieco gorzej i to gospodarze częściej zagrażali. Defensywa zabrzan zrobiła jednak swoje.
Co ciekawego?
- Górnik mógł się podobać w pierwszych dwóch kwadransach - miał więcej okazji strzeleckich. Najlepszą zmarnował oczywiście Kante, wcześniej Rafał Kurzawa zdołał z trudnej pozycji oddać strzał z "pierwszej piłki". Trafił w poprzeczkę. Z dystansu próbowali też uderzać Gergel i Armin Ćerimagić.
- Ostatni kwadrans przed przerwą więcej zamieszania było na połowie Górnika, ale Jagiellonia miała rozregulowany celownik lub też akcje przerywali Adam Danch i Bartosz Kopacz. Goście z kolei przeprowadzili jedną kontrę, którą zapoczątkował Szymon Matuszek. Sytuację dla białostoczan uratował Matija Sirok, który przeciął zagranie Gergela do Kante.
- Drugą część gry lepiej otworzyła Jagiellonia - Fedor Cernych świetnie wypuścił Konstantina Vassiljeva, który jednak uderzył nad poprzeczką.
- Piłkarze i trenerzy Jagiellonii domagali się rzutu karnego po tym, jak Matuszek kopnął w twarz Dawida Szymonowicza.
- Wcześniej Matuszkowi zabrakło instynktu strzeleckiego - po dośrodkowaniu Kurzawy piłka spadła mu pod nogi pięć metrów od bramki gospodarzy - wyglądało jakby zawodnik Górnika nie bardzo wiedział, co ma zrobić.
- Górnik zrówanł się punktami z Górnikiem Łęczna i traci dwa punkty do Podbeskidzia Bielsko-Biała.
- Trener Jan Żurek zwycięskiego składu nie zmienił - na "Jagę" wyszła taka sama "11" jak w spotkaniu z Podbeskidziem Bielsko-Biała.
- W Białymstoku zameldowało się około 400 kibiców Górnika, którzy na mecz pojechali pociągiem specjalnym.
Jagiellonia Białystok - Górnik Zabrze 0:0
Jagiellonia: Drągowski - Sirok, Guti, Szymonowicz, Tomasik - Cernych, Grzyb, Romanchuk, Vassiljev, Mackiewicz (73. Alvarinho) - Świderski (63. Mystkowski). Trener: Michał Probierz.
Górnik: Kasprzik - Kopacz, Danch, Oss - Matuszek, Przybylski, Kurzawa - Kalaste - Gergel (77. Steblecki), Ćerimagić (81. Janota) - Kante (86. Skrzypczak). Trener: Jan Żurek.
Żółta kartka Matuszek.
Sędziował Tomasz Musiał (Kraków).
Widzów: 8573.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów