Jadą durch! Górnik Zabrze mistrzem jesieni
04.11.2017
Jeśli wszyscy zawodnicy są zdrowi i nikt nie pauzuje za kartki, to wytypowanie wyjściowego składu Górnika Zabrze nie jest przesadnie trudnym zadaniem. Najważniejszą informacją jest powrót do podstawowej "11" Szymona Żurkowskiego, który jako pierwszy dzisiaj oddał strzał - z dystansu, mocno, ale niecelnie. W pierwszych minutach to gospodarze byli agresywniejsi i piłka częściej była pod bramką poznaniaków niż zabrzan, którzy już w pierwszym kwadransie gry objęli prowadzenie.
Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka trafiła do Daniego Suareza, który przy próbie mijania Rafała Janickiego był faulowany, przez co sędzia Bartosz Frankowski podyktował rzut karny. Piłkarze Lecha starali się zdekoncentrować Igora Angulo, ale ten nie pomylił się i strzałem z 11 metrów wyprowadził Górnik na prowadzenie. Przyjezdni starali się wyrównać, ale praktycznie tylko w jednej sytuacji było naprawdę blisko wyrównania - gdy po dośrodkowaniu Darko Jevticia głową uderzył Maciej Gajos. W bramkę nie trafił, ale było naprawdę blisko.
Na niecały kwadrans przed przerwą Górnik podwyższył prowadzenie. 12. asystę w tym sezonie zanotował Rafał Kurzawa, który przed polem karnym odegrał do Żurkowskiego, a ten strzałem po ziemi z kilkunastu metrów zdobył swoją pierwszą bramkę dla "Trójkolorowych".
Druga połowa zaczęła się od ataków Lecha, który był groźniejszy niż przed przerwą, ale w dalszym ciągu nie potrafił znaleźć sposobu na Tomasza Loskę. Zabrzanie też mieli swoje sytuacje - blisko gola był Kurzawa. Najpierw jego strzał z dystansu Matus Putnocky zdołał odbić do boku, a po próbie z rzutu wolnego tylko spoglądał na piłkę, która jednak do bramki nie wpadła.
Piłkę z siatki za to musiał wyciągać Loska. Po rzucie rożnym z kilkunastu metrów uderzał - niezbyt dokładnie - Maciej Makuszewski. Sprytnie zachował się Christian Gytkjaer, który ruszył w kierunku bramki i z niewielkiej odległości zaskoczył bramkarza Górnika. Poznaniacy dążyli do wyrównania, atakowali coraz większą liczbą zawodników. Ryzyko tym razem się nie opłaciło, bo nadziali się na kontrę, którą wykończył Angulo. Hiszpan w obecnym sezonie Lotto Ekstraklasy na listę strzelców wpisał się już 16 razy!
Górnik na półmetku rundy zasadniczej ma na koncie 29 punktów i już dzisiaj wiadomo, że w tej kolejce nikt zabrzan nie dogoni. Oznacza to, że drużyna trenera Marcina Brosza została mistrzem jesieni. Ekipa z Roosevelta ostatni raz mogła tak o sobie powiedzieć w sezonie 1993/1994. Wtedy to po raz ostatni "Trójkolorowi" zdobyli medal mistrzostw Polski.
Górnik Zabrze - Lech Poznań 3:1 (2:0)
1:0 - Angulo, 13' (rzut karny)
2:0 - Żurkowski, 34'
2:1 - Gytkjaer, 62'
3:1 - Angulo, 75'
Górnik: Loska - Wolniewicz, Wieteska, Suarez, Koj - Kądzior (78' Grendel), Matuszek, Żurkowski, Kurzawa - Ł. Wolsztyński (70' Ambrosiewicz), Angulo. Trener: Marcin Brosz.
Lech: Putnocky - Gumny (60' Rakels), Janicki, Dilaver, Kostewycz - Trałka, Gajos - Jevtić (80' Radut), Majewski (80' Nielsen), Makuszewski - Gytkjaer. Trener: Nenad Bjelica.
Żółte kartki: Matuszek, Grendel, Koj.
Sędziował Bartosz Frankowski.
Widzów: 24 563.
Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka trafiła do Daniego Suareza, który przy próbie mijania Rafała Janickiego był faulowany, przez co sędzia Bartosz Frankowski podyktował rzut karny. Piłkarze Lecha starali się zdekoncentrować Igora Angulo, ale ten nie pomylił się i strzałem z 11 metrów wyprowadził Górnik na prowadzenie. Przyjezdni starali się wyrównać, ale praktycznie tylko w jednej sytuacji było naprawdę blisko wyrównania - gdy po dośrodkowaniu Darko Jevticia głową uderzył Maciej Gajos. W bramkę nie trafił, ale było naprawdę blisko.
Na niecały kwadrans przed przerwą Górnik podwyższył prowadzenie. 12. asystę w tym sezonie zanotował Rafał Kurzawa, który przed polem karnym odegrał do Żurkowskiego, a ten strzałem po ziemi z kilkunastu metrów zdobył swoją pierwszą bramkę dla "Trójkolorowych".
Druga połowa zaczęła się od ataków Lecha, który był groźniejszy niż przed przerwą, ale w dalszym ciągu nie potrafił znaleźć sposobu na Tomasza Loskę. Zabrzanie też mieli swoje sytuacje - blisko gola był Kurzawa. Najpierw jego strzał z dystansu Matus Putnocky zdołał odbić do boku, a po próbie z rzutu wolnego tylko spoglądał na piłkę, która jednak do bramki nie wpadła.
Piłkę z siatki za to musiał wyciągać Loska. Po rzucie rożnym z kilkunastu metrów uderzał - niezbyt dokładnie - Maciej Makuszewski. Sprytnie zachował się Christian Gytkjaer, który ruszył w kierunku bramki i z niewielkiej odległości zaskoczył bramkarza Górnika. Poznaniacy dążyli do wyrównania, atakowali coraz większą liczbą zawodników. Ryzyko tym razem się nie opłaciło, bo nadziali się na kontrę, którą wykończył Angulo. Hiszpan w obecnym sezonie Lotto Ekstraklasy na listę strzelców wpisał się już 16 razy!
Górnik na półmetku rundy zasadniczej ma na koncie 29 punktów i już dzisiaj wiadomo, że w tej kolejce nikt zabrzan nie dogoni. Oznacza to, że drużyna trenera Marcina Brosza została mistrzem jesieni. Ekipa z Roosevelta ostatni raz mogła tak o sobie powiedzieć w sezonie 1993/1994. Wtedy to po raz ostatni "Trójkolorowi" zdobyli medal mistrzostw Polski.
Górnik Zabrze - Lech Poznań 3:1 (2:0)
1:0 - Angulo, 13' (rzut karny)
2:0 - Żurkowski, 34'
2:1 - Gytkjaer, 62'
3:1 - Angulo, 75'
Górnik: Loska - Wolniewicz, Wieteska, Suarez, Koj - Kądzior (78' Grendel), Matuszek, Żurkowski, Kurzawa - Ł. Wolsztyński (70' Ambrosiewicz), Angulo. Trener: Marcin Brosz.
Lech: Putnocky - Gumny (60' Rakels), Janicki, Dilaver, Kostewycz - Trałka, Gajos - Jevtić (80' Radut), Majewski (80' Nielsen), Makuszewski - Gytkjaer. Trener: Nenad Bjelica.
Żółte kartki: Matuszek, Grendel, Koj.
Sędziował Bartosz Frankowski.
Widzów: 24 563.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów