Imprezowa afera przy Cichej. "Na pewno będziemy bardzo stanowczy"
03.04.2018
Vilim Posinković i Bojan Marković "wpadli" po tym, jak na instagramie opublikowano zdjęcia jednej z imprez. Na jednym widać, że bośniacki obrońca wraz z kolegą z zespołu bierze udział w zabawie karaoke. Fanów "Niebieskich" zdecydowanie bardziej bulwersuje jednak fotografia na której jest tylko Posinković, pozbawiony koszulki, w jednej ręce trzymający zapalonego papierosa, a w drugiej... buta. Dla Chorwata to zresztą recydywa, bo na początku roku mały medialny skandal wywołał m.in. zdjęciami na których pali sziszę. - Żałuję tego co się stało. Jest mi przykro. Dziennikarze robią co robią, to jest ich praca, ale nie przejmujcie się. Chciałem powiedzieć, że nie spodziewałem się że będzie to taka wielka sprawa. Ale to moja wina, niestety dałem powód do napisania o tym,. Na pewno się to nie powtórzy - obiecywał wtedy Posinković.

Teraz zachowanie piłkarzy Ruchu zdaje się nie na miejscu tym bardziej, że miało miejsce krótko po przegranym w słabym stylu derbowym meczu z GKS-em Tychy. Pech bałkańskich piłkarzy polega na tym, że fotografie wypłynęły akurat wtedy, gdy w studio telewizji Polsat gościł ich trener, Juan Ramon Rocha. - Wiedziałem o tej sytuacji przed programem i rozmawiałem z tym zawodnikiem trzykrotnie. Były to bardzo poważne rozmowy. Uważam, że dobrym ludziom trzeba dawać kolejne szanse, ale niewyobrażalne jest, by po przegranym meczu zachowywać się w taki sposób... Sytuacja ta zostanie rozwiązana bardzo stanowczo, bo nie może być tak, że jeden czy dwóch graczy marnotrawi wysiłek całej reszty. Mamy też swoje problemy finansowe i są osoby, które stają na głowie, żeby je przezwyciężyć, a ja nie mogę tych osób zawieść - zareagował argentyński szkoleniowiec, przyznając że nie rozumie zachowania swoich podopiecznych. - Muszę powiedzieć, że jest mi bardzo przykro. Osobiście nie zachowywałem się w ten sposób, gdy sam byłem jeszcze piłkarzem. Po przegranym meczu wstyd mi było iść nawet do sklepu czy powiedzieć sąsiadowi "dzień dobry", a co dopiero imprezować. Na pewno będziemy tutaj bardzo stanowczy - zadeklarował Rocha.
Dziś zareagował również klub. Zarząd "Niebieskich" wydał krótkie oświadczenie, w którym poinformował że do informacji i zdjęć opublikowanych w mediach społecznościowych podchodzi z pełną powagą. - Właściwa reakcja wymaga rozmów z samymi zainteresowanymi i sztabem trenerskim. Do czasu ich przeprowadzenia i podjęcia stosownych decyzji powstrzymujemy się od komentowania zdarzenia - informują chorzowianie.

Teraz zachowanie piłkarzy Ruchu zdaje się nie na miejscu tym bardziej, że miało miejsce krótko po przegranym w słabym stylu derbowym meczu z GKS-em Tychy. Pech bałkańskich piłkarzy polega na tym, że fotografie wypłynęły akurat wtedy, gdy w studio telewizji Polsat gościł ich trener, Juan Ramon Rocha. - Wiedziałem o tej sytuacji przed programem i rozmawiałem z tym zawodnikiem trzykrotnie. Były to bardzo poważne rozmowy. Uważam, że dobrym ludziom trzeba dawać kolejne szanse, ale niewyobrażalne jest, by po przegranym meczu zachowywać się w taki sposób... Sytuacja ta zostanie rozwiązana bardzo stanowczo, bo nie może być tak, że jeden czy dwóch graczy marnotrawi wysiłek całej reszty. Mamy też swoje problemy finansowe i są osoby, które stają na głowie, żeby je przezwyciężyć, a ja nie mogę tych osób zawieść - zareagował argentyński szkoleniowiec, przyznając że nie rozumie zachowania swoich podopiecznych. - Muszę powiedzieć, że jest mi bardzo przykro. Osobiście nie zachowywałem się w ten sposób, gdy sam byłem jeszcze piłkarzem. Po przegranym meczu wstyd mi było iść nawet do sklepu czy powiedzieć sąsiadowi "dzień dobry", a co dopiero imprezować. Na pewno będziemy tutaj bardzo stanowczy - zadeklarował Rocha.
Dziś zareagował również klub. Zarząd "Niebieskich" wydał krótkie oświadczenie, w którym poinformował że do informacji i zdjęć opublikowanych w mediach społecznościowych podchodzi z pełną powagą. - Właściwa reakcja wymaga rozmów z samymi zainteresowanymi i sztabem trenerskim. Do czasu ich przeprowadzenia i podjęcia stosownych decyzji powstrzymujemy się od komentowania zdarzenia - informują chorzowianie.
Polecane
I liga