Igaz robił co mógł, ale GKS mimo to odpada
09.08.2017
Sporo zmian w porównaniu do poprzednich spotkań zobaczyliśmy dziś w zespole GKS-u. W spotkaniach ligowych trener Szatałow stawiał na sprawdzone ustawienie z czwórką obrońców, dziś zdecydował się na wariant, który był testowany w sparingach oraz w pierwszym meczu Pucharu Polski. Tyszanie wyszli na boisko z trójką środkowych obrońców oraz dwoma wahadłowymi. W bramce dobrze spisującego się w poprzednich meczach Dobrolińskiego zmienił Marek Igaz. Szansę debiutu otrzymał również młody napastnik Dawid Rogalski. Kilka zmian w swoim zespole wprowadził również Michał Probierz.
To wszystko mogło mieć wpływ na postawę obydwu zespołów w pierwszych 45 minutach gry. Nie oglądaliśmy zbyt wielu dokładnych akcji, a jedyne okazje podbramkowe były efektem przypadku lub stałych fragmentów gry. W 19 minucie gry wybitą przez Igaza piłkę do Ćwielonga głową zgrał Fidziukiewicz, ale "Pepe" z 16 metrów fatalnie przestrzelił, choć miał sporo czasu, by dokładniej przymierzyć. W 33 minucie Ćwielong dośrodkował z rzutu rożnego wprost na głowę Tanżyny, ale kapitan GKS-u minimalnie przestrzelił. Goście z Krakowa częściej utrzymywali się przy piłce, ale mieli problem z przedostaniem się pod pole karne Trójkolorowych i dlatego Marek Igaz nie miał zbyt wiele pracy. "Pasy" najbliżej zdobycia bramki były w 24 minucie, kiedy to z dystansu uderzał Adam Deja, ale piłka o kilkanaście centymetrów minęła bramkę gospodarzy.
Na początku drugiej połowy to tyszanie starali się prowadzić grę, ale w 51 minucie nadziali się na kontrę Cracovii. Piłkę w polu karnym otrzymał Deja, którego pierwszy strzał został zablokowany, ale odbita od obrońców piłka ponownie spadła pod nogi piłkarza Cracovii, a ten w swojej drugiej próbie był już bezbłędny. Stracona bramka zdecydowanie podłamała zawodników GKS-u. W kolejnych minutach to goście sprawiali zdecydowanie lepsze wrażenie i to oni byli stroną przeważającą. W 65 minucie mogło być 0:2. Sowah dośrodkował z rzutu rożnego na głowę Siplaka, ale uderzona przez niego piłka zatrzymała się na poprzeczce. Kilka minut później "Pasy" miały kolejną doskonałą okazję do podwyższenia rezultatu. Sędzia podyktował rzut karny za rzekomy faul Biernata we własnym polu karnym. Do piłki podszedł Deja, ale doskonałą interwencją popisał się Igaz, który wyczuł intencje strzelca i obronił "jedenastkę". Chwilę później słowacji bramkarz wygrał pojedynek sam na sam z napastnikiem gości. Swoimi interwencjami golkiper GKS-u przywrócił kolegom z zespołu nadzieje na odwrócenie losów spotkania. W 84 minucie Abramowicz wrzucił piłkę z autu na głowę Tanżyny, a ten sprytnym strzałem pokonał Sandomierskiego. Goście do ostatnich minut dążyli do zdobycia decydującej bramki, ale w regulaminowym czasie gry nie byli w stanie pokonać Igaza.
Dogrywka przyniosła nam mnóstwo emocji. Gra była bardzo otwarta, a żaden z zespołów nie myślał, by "przeczekać" do rzutów karnych. Obydwie drużyny miały swoje okazje, ale kibice i tak najbardziej pamiętać będą sytuację ze 101 minuty, kiedy to w polu karnym powstrzymywany był Fidziukiewicz, ale sędzie uznał, że tyski napastnik symulował i ukarał go drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką.
Na początku drugiej części dogrywki sędzie podyktował drugi w tym meczu rzut karny dla Cracovii. Zbigniew Dobrynin uznał, że jeden z obrońców zagrał piłkę ręką i wskazał na "wapno". Tym razem piłkę wziął Krzysztof Piątek, ale ponownie lepszy okazał się Marek Igaz! Słowacji bramkarz przez kolejne minuty był ostrzeliwany przez piłkarzy trenera Probierza, ale bronił jak w transie i po 120 minutach gry wciąż mieliśmy remis.
W pierwszej serii rzutów karnych piłkarze Cracovii byli już bezbłędni. Gorzej natomiast strzelali tyszanie. Już w pierwszej serii fatalnie uderzył Ćwielong, którego lekki strzał z łatwoscią obronił Sandomierski. Później celnie strzelali Wójcicki dla Cracovii, Zapolnik dla GKS-u oraz Helik dla Cracovii. W trzeciej serii w słupek trafił Mańka, a konkurs karnych zakończył celny strzał Siplaka.
GKS Tychy kończy swój udział w Pucharze Polski, ale jego zawodnicy pokazali, że są w stanie rywalizować jak równy z równym z zespołem z Ekstraklasy.
GKS Tychy - Cracovia 1:1 (0:0) karne 1:4
0:1 Deja, 51 min.
1:1 Tanżyna, 84 min. (głową)
GKS: Igaz - Biernat, Tanżyna, Szywacz - Grzybek (65' Abramowicz), Łuszkiewicz (46' Matusiak), Szumilas, Ćwielong, Mańka - Fidziukiewicz, Rogalski (46' Zapolnik)
Cracovia: Sandomierski - Deleu, Spilak, Helik, Sowah - Kanach, Deja, Szewczyk (79' Piątek), Lusiusz (97' Dimun), Wdowiak - Vestenicky (87' Wójcicki)
Żółte kartki: Fidziukiewicz, Grzybek, Zapolnik, Matusiak - Wdowiak, Kanach
Czerwona kartka: Fidziukiewicz, 101 min. (druga żółta)
To wszystko mogło mieć wpływ na postawę obydwu zespołów w pierwszych 45 minutach gry. Nie oglądaliśmy zbyt wielu dokładnych akcji, a jedyne okazje podbramkowe były efektem przypadku lub stałych fragmentów gry. W 19 minucie gry wybitą przez Igaza piłkę do Ćwielonga głową zgrał Fidziukiewicz, ale "Pepe" z 16 metrów fatalnie przestrzelił, choć miał sporo czasu, by dokładniej przymierzyć. W 33 minucie Ćwielong dośrodkował z rzutu rożnego wprost na głowę Tanżyny, ale kapitan GKS-u minimalnie przestrzelił. Goście z Krakowa częściej utrzymywali się przy piłce, ale mieli problem z przedostaniem się pod pole karne Trójkolorowych i dlatego Marek Igaz nie miał zbyt wiele pracy. "Pasy" najbliżej zdobycia bramki były w 24 minucie, kiedy to z dystansu uderzał Adam Deja, ale piłka o kilkanaście centymetrów minęła bramkę gospodarzy.
Na początku drugiej połowy to tyszanie starali się prowadzić grę, ale w 51 minucie nadziali się na kontrę Cracovii. Piłkę w polu karnym otrzymał Deja, którego pierwszy strzał został zablokowany, ale odbita od obrońców piłka ponownie spadła pod nogi piłkarza Cracovii, a ten w swojej drugiej próbie był już bezbłędny. Stracona bramka zdecydowanie podłamała zawodników GKS-u. W kolejnych minutach to goście sprawiali zdecydowanie lepsze wrażenie i to oni byli stroną przeważającą. W 65 minucie mogło być 0:2. Sowah dośrodkował z rzutu rożnego na głowę Siplaka, ale uderzona przez niego piłka zatrzymała się na poprzeczce. Kilka minut później "Pasy" miały kolejną doskonałą okazję do podwyższenia rezultatu. Sędzia podyktował rzut karny za rzekomy faul Biernata we własnym polu karnym. Do piłki podszedł Deja, ale doskonałą interwencją popisał się Igaz, który wyczuł intencje strzelca i obronił "jedenastkę". Chwilę później słowacji bramkarz wygrał pojedynek sam na sam z napastnikiem gości. Swoimi interwencjami golkiper GKS-u przywrócił kolegom z zespołu nadzieje na odwrócenie losów spotkania. W 84 minucie Abramowicz wrzucił piłkę z autu na głowę Tanżyny, a ten sprytnym strzałem pokonał Sandomierskiego. Goście do ostatnich minut dążyli do zdobycia decydującej bramki, ale w regulaminowym czasie gry nie byli w stanie pokonać Igaza.
Dogrywka przyniosła nam mnóstwo emocji. Gra była bardzo otwarta, a żaden z zespołów nie myślał, by "przeczekać" do rzutów karnych. Obydwie drużyny miały swoje okazje, ale kibice i tak najbardziej pamiętać będą sytuację ze 101 minuty, kiedy to w polu karnym powstrzymywany był Fidziukiewicz, ale sędzie uznał, że tyski napastnik symulował i ukarał go drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką.
Na początku drugiej części dogrywki sędzie podyktował drugi w tym meczu rzut karny dla Cracovii. Zbigniew Dobrynin uznał, że jeden z obrońców zagrał piłkę ręką i wskazał na "wapno". Tym razem piłkę wziął Krzysztof Piątek, ale ponownie lepszy okazał się Marek Igaz! Słowacji bramkarz przez kolejne minuty był ostrzeliwany przez piłkarzy trenera Probierza, ale bronił jak w transie i po 120 minutach gry wciąż mieliśmy remis.
W pierwszej serii rzutów karnych piłkarze Cracovii byli już bezbłędni. Gorzej natomiast strzelali tyszanie. Już w pierwszej serii fatalnie uderzył Ćwielong, którego lekki strzał z łatwoscią obronił Sandomierski. Później celnie strzelali Wójcicki dla Cracovii, Zapolnik dla GKS-u oraz Helik dla Cracovii. W trzeciej serii w słupek trafił Mańka, a konkurs karnych zakończył celny strzał Siplaka.
GKS Tychy kończy swój udział w Pucharze Polski, ale jego zawodnicy pokazali, że są w stanie rywalizować jak równy z równym z zespołem z Ekstraklasy.
GKS Tychy - Cracovia 1:1 (0:0) karne 1:4
0:1 Deja, 51 min.
1:1 Tanżyna, 84 min. (głową)
GKS: Igaz - Biernat, Tanżyna, Szywacz - Grzybek (65' Abramowicz), Łuszkiewicz (46' Matusiak), Szumilas, Ćwielong, Mańka - Fidziukiewicz, Rogalski (46' Zapolnik)
Cracovia: Sandomierski - Deleu, Spilak, Helik, Sowah - Kanach, Deja, Szewczyk (79' Piątek), Lusiusz (97' Dimun), Wdowiak - Vestenicky (87' Wójcicki)
Żółte kartki: Fidziukiewicz, Grzybek, Zapolnik, Matusiak - Wdowiak, Kanach
Czerwona kartka: Fidziukiewicz, 101 min. (druga żółta)
Polecane
I liga