Hrdlicka: "Jestem profesjonalistą i to rozumiem"
06.11.2017
- Mam do siebie pretensje, bo piłka leciała na ten bliższy słupek. Inna sprawa, że do końca nie wiedziałem kto będzie rozgrywał ten rzut wolny, w dodatku w murze trochę popracował jeden z przeciwników - tłumaczył nieudaną interwencję słowacki golkiper. Istotnie - mur przy strzale Żarko Udovicicia kompletnie bramkarzowi nie pomógł bo "zburzył" go Tomasz Nowak, który zrobił miejsce piłce lecącej w kierunku bramki Ruchu. Słowak w pewien sposób przyczynił się jednak również do pierwszego trafienia dla Zagłębia, bo piłkę dośrodkowaną przez Adama Banasiaka wybił za pole karne wprost pod nogi Tomasza Nawotki. Inna sprawa, że w tym przypadku piłkarze "Niebieskich" mieli sporo czasu, by uniemożliwić strzał piłkarzowi z Sosnowca.
Dla Hrdlicki mecz w Sosnowcu był 8 ligowym występ w sezonie. Golkiper "Niebieskich" przeważnie jest bardzo solidnym punktem drużyny, ale jakoś... nie przynosi jej szczęścia. Ani razu nie udało mu się zachować czystego konta, 13-krotnie musiał wyjmować piłkę z siatki, przyczynił się do 6 oczek wywalczonych dotychczas przez ekipę z Cichej. Bankov, choć według raportu InStat generalnie zdaje się być fachowcem o jakości bardzo zbliżonej do o 4 lata starszego kolegi, te kluczowe liczby na dziś ma po prostu lepsze. On również 8 spotkań, dwa z nich kończył "na zero" z tyłu, wpuścił w sumie 10 goli, a przede wszystkim pomógł Ruchowi w sięgnięciu po 13 punktów. Choćby z tego względu Hrdlicka musi liczyć się z tym, że to Bułgar po wyleczeniu kontuzji wróci do wyjściowego składu. - Wiem, że mam mocnego konkurenta. Nikołaj to dobry bramkarz, a ze mną w składzie nie mieliśmy dobrych wyników. Taka zmiana czasem pomaga drużynie i tak właśnie było w naszym przypadku. Jestem profesjonalistą i to rozumiem - deklaruje Hrdlicka.
Takie stawianie sprawy akurat w jego przypadku godne jest szczególnej uwagi. Słowak wiosną robił dla "Niebieskich" dobrą robotę, a po spadku ze Ekstraklasy miał możliwość rozwiązania umowy i znalezienia sobie nowego klubu. Jako jeden z niewielu został przy Cichej i wydawało się, że będzie jednym z ludzi bez których trudno wyobrazić sobie skład chorzowian. - Wcale nie byłem pewny, że będę zawsze grał, trener mówił mi to zresztą na początku sezonu. To jest piłka, nie da się być całe życie pierwszym bramkarzem - konkluduje 30-latek i... nie zamierza narzekać na swoją sytuację.
Dla Hrdlicki mecz w Sosnowcu był 8 ligowym występ w sezonie. Golkiper "Niebieskich" przeważnie jest bardzo solidnym punktem drużyny, ale jakoś... nie przynosi jej szczęścia. Ani razu nie udało mu się zachować czystego konta, 13-krotnie musiał wyjmować piłkę z siatki, przyczynił się do 6 oczek wywalczonych dotychczas przez ekipę z Cichej. Bankov, choć według raportu InStat generalnie zdaje się być fachowcem o jakości bardzo zbliżonej do o 4 lata starszego kolegi, te kluczowe liczby na dziś ma po prostu lepsze. On również 8 spotkań, dwa z nich kończył "na zero" z tyłu, wpuścił w sumie 10 goli, a przede wszystkim pomógł Ruchowi w sięgnięciu po 13 punktów. Choćby z tego względu Hrdlicka musi liczyć się z tym, że to Bułgar po wyleczeniu kontuzji wróci do wyjściowego składu. - Wiem, że mam mocnego konkurenta. Nikołaj to dobry bramkarz, a ze mną w składzie nie mieliśmy dobrych wyników. Taka zmiana czasem pomaga drużynie i tak właśnie było w naszym przypadku. Jestem profesjonalistą i to rozumiem - deklaruje Hrdlicka.
Takie stawianie sprawy akurat w jego przypadku godne jest szczególnej uwagi. Słowak wiosną robił dla "Niebieskich" dobrą robotę, a po spadku ze Ekstraklasy miał możliwość rozwiązania umowy i znalezienia sobie nowego klubu. Jako jeden z niewielu został przy Cichej i wydawało się, że będzie jednym z ludzi bez których trudno wyobrazić sobie skład chorzowian. - Wcale nie byłem pewny, że będę zawsze grał, trener mówił mi to zresztą na początku sezonu. To jest piłka, nie da się być całe życie pierwszym bramkarzem - konkluduje 30-latek i... nie zamierza narzekać na swoją sytuację.
Polecane
I liga