"Henry" oddycha swobodnie. Zabrzańskie powietrze coraz czystsze?

03.05.2009
- Nie biegam już tyle przy ławce rezerwowych. Dużo za to gwiżdżę i pokrzykuję - uśmiechał się po wczorajszym zwycięstwie nad Lechią trener Górnika, Henryk Kasperczak.
Połowa drużyn ekstraklasy jest wciąż zamieszana w walkę o utrzymanie! - Każdy kolejny mecz zarówno nasz, jak i Górnika będzie toczony w atmosferze podniesionej adrenaliny - zauważył po wczorajszym spotkaniu Karol Piątek, kapitan Lechii. O ile dla gdańszczan stres związany z rywalizacją o ligowy byt jest stosunkowo nowym doznaniem, o tyle przed zabrzanami nie ma on już żadnych tajemnic.

Zawodnicy z Roosevelta pokazują jednak, że w tych niesprzyjających okolicznościach przyrody potrafią sobie radzić całkiem dzielnie. - Nie jest łatwo, gdy co tydzień człowiek musi się zmagać z ogromną presją. Tym bardziej cieszę się, że chłopcy dobrze na to reagują - zaznaczał Henryk Kasperczak. - Czy ja sam dobrze oddycham? Nigdy nie miałem z tym problemów, choć muszę przyznać, że nie biegam już tyle przy ławce rezerwowych. Dużo za to gwiżdżę i pokrzykuję - uśmiechał się szkoleniowiec zabrzan.

- Jak widać, powietrze w Zabrzu coraz czystsze - podsumował z przymrużeniem oka Stanisław Oślizło, rzecznik prasowy Górnika.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również