Hajto uważa "lojalkę" za skandal i chce grać przeciwko Górnikowi!

10.03.2009
Tomasz Hajto przy rozstaniu z Górnikiem Zabrze podpisał tzw. "lojalkę", zobowiązując się, że w nowej drużynie do końca sezonu nie wystąpi przeciw zabrzanom. Zmienił jednak zdanie...
- Jeśli ŁKS Łódź będzie mnie potrzebował w tym meczu, to naturalnie, że zagram, powiedział Hajto. Zimą Górnik rozwiązał z nim kontrakt i zobowiązał się wypłacić odszkodowanie, odpowiadające  pensjom, które otrzymywałby do czerwca.

- I właśnie dlatego, że zgodziliśmy się na takie odszkodowanie, w umowie pojawiła się klauzula, dotycząca meczów przeciw Górnikowi w nowych drużynach. Oni mogli odejść za darmo - przypomina prezes zabrzańskiego klubu, Jędrzej Jędrych.

Hajto zgodził się na taki zapis "dla świętego spokoju". Sprawy jednak nie zostawił. - Ta sytuacja bardzo mnie zabolała - kontynuuje były reprezentacyjny obrońca. - Taka klauzula to skandal, bo jest zabranianiem wykonywania zawodu. W dodatku pod szantażem kary finansowej, w sytuacji, gdy mnie nic już nie wiąże z Górnikiem! Ten zapis nic praktycznie nie znaczy, nie podlega przepisom PZPN, UEFA, czy FIFA. Nie dość, że w Zabrzu mnie nie chcieli, to jeszcze muszę zapłacić karę, gdybym zagrał mecz przeciw mojej byłej drużynie - dodaje Hajto.

W PZPN przyznają, że to tylko umowa między klubami, która nie podlega przepisom związkowym. Gdyby Hajto wystąpił, to Górnik nie może domagać się walkowera. - Zawodnik dobrze wie, że czeka go dość wysoka kara finansowa, której wysokości nie ujawnię - zastrzega prezes Jędrych. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o 100 tysięcy złotych.
źródło: Dziennik Zachodni /SportSlaski.pl

Przeczytaj również