Hajto: To głupi pomysł trenera Henryka Kasperczaka

10.05.2009
Tomasz Hajto wystąpił przeciw Górnikowi, ale nie zamierza płacić za swój występ. - Nikt nie będzie mi bronił wykonywać mojego zawodu - tłumaczy. Prezes zabrzan, Jędrzej Jędrych już zapowiedział, że sprawę skieruje do sądu.
- Dla mnie to był mecz pod wielką presją. Ostatnio czułem się tak, gdy jeszcze grałem w Schalke i występowaliśmy w Lidze Mistrzów - mówi Hajto. - Bardzo chciałem pokazać, po tym całym zamieszaniu, jakie towarzyszyło mojej osobie i nagonce ze strony prezesa Jędrycha, że grać w piłkę potrafię i myślę, że to mi się udało - dodaje. Były reprezentant Polski przez cały mecz grał w niezwykłym skupieniu i m.in. dzięki jego postawie, Górnik praktycznie ani razu nie zagroził bramce ŁKS-u.

Zwycięstwo nad zabrzanami mocno przybliża obecny klub Hajty do utrzymania w lidze. - Jesteśmy już praktycznie pewni utrzymania, ale walczymy o jak najwyższą lokatę, by klub mógł otrzymać jak najwyższą kwotę pieniężną za miejsce na koniec sezonu - tłumaczy doświadczony obrońca. - Górnik? Nadal jest głęboko w moim sercu, bardzo szanuję ten zespół, ale obecnie rządzą w nim nieodpowiedni ludzie - wyjaśnia Hajto.

W ciągu tygodnia były piłkarz Górnika niepochlebnie wyrażał się o obecnym szkoleniowcu zabrzan. Henryk Kasperczak domaga się oficjalnych przeprosin. - Nie zamierzam tego robić. Trener Kasperczak zapomniał chyba, jak obrażał mnie, gdy byłem jeszcze w Zabrzu i rozmawialiśmy w cztery oczy. To dotknęło nie tylko mnie, ale i moją rodzinę - z żalem mówi Hajto. - Zresztą tu nie tylko chodzi o mnie. Gdy Kasperczak odsunął od zespołu czterech obcokrajowców, to zabronił im nawet wchodzenia do szatni - dodaje.

Hajto nie zamierza płacić za swój występ w meczu z Górnikiem. - Podobna sytuacja miała miejsce, gdy grałem w Niemczech. Tam również Schalke wypłaciło mi pieniądze i pozwoliło odejść do Norymbergi. Mimo to, zagrałem przeciw mojemu byłemu klubowi. W Polsce ten głupi przepis wprowadził nie kto inny, a trener Kasperczak, gdy jeszcze był Wiśle. Mam pełen szacunek dla Legii, oni nie robią takich przeszkód. Wypożyczyli do ŁKS-u Smolińskiego, ale nie zabronili mu grać przeciwko nim - kończy "Gianni".
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również