Grzegorz Mielcarski: Górnik jest chwalony, ale musi zacząć wygrywać...
Górnik dziś po południu mierzy się z pierwszą drużyną tabeli ekstraklasy. Na piłkarzach z Zabrza hasło "lider" nie robi jednak większego znaczenia. - Teraz gramy z liderem, a za tydzień z mistrzem. Kalendarz jest taki, że co mecz, to ktoś z czuba, więc jesteśmy już przyzwyczajeni - mówi z uśmiechem na ustach Adam Danch.
W piłkarskiej sile lidera z Łodzi z lekkim sceptycyzmem wypowiada się również Grzegorz Mielcarski. - Najbardziej zaimponowali mi w ostatnim meczu z Lubinem, choć pierwszą prawdziwą przeprawą dla Widzewa będzie mecz z Górnikiem. Jeżeli sobie poradzą, to znaczy, że faktycznie są mocni... - mówi ekspert Canal +.
Mielcarski uważa, że z kolei Górnik jest naprawdę silny... jednak jest pewno "ale". - Górnik miał trzy wyjazdy, w tym na Jagiellonię i Lecha, a u siebie grał z Legią. Fakt, że wszyscy rywale zabrzan przed meczami z nimi wygrywali mecz za meczem ma swoją wymowę. Na Górnika pomysłu jednak nie znaleźli. Zabrzanie są chwaleni, ale muszą zacząć wygrywać, jeśli faktycznie chce walczyć o górną część tabeli. Za 2-3 tygodnie nikt o stylu nie będzie pamiętał jeśli nie pójdą za tym wyniki - przestrzega były reprezentant Polski.
Z szacunkiem o zabrzanach wypowiadają się również trener oraz piłkarze Widzewa. - Górnik faktycznie gra dobrą piłkę i to nie są słowa wypowiadane na wyrost - stwierdza Radosław Mroczkowski.
Z kolei bramkarz łódzkiej drużyny zastanawia się kogo zobaczy dziś w pierwszym składzie Górnika i z którymi ofensywnymi piłkarzami będzie musiał się mierzyć - Przemysławem Oziębałą czy Prejucem Nakoulmą. - Nie wiem kto zagra, choć znam ich obu. "Prezes" jest lepszy technicznie i bardziej kreatywny. Przemek to typ szybkościowca. Mieszkaliśmy razem w pokoju, ale sentymentów na boisku nie będzie - zapowiada Mielcarz.