Grzegorz Kasprzik: Takimi spotkaniami robi się dobry wynik w lidze

29.05.2014
Jak zdobyć trzy punkty, nie oddając nawet jednego celnego strzału na bramkę rywala? Tego mogą uczyć piłkarze Górnika Zabrze, którzy dzięki samobójczemu trafieniu i pomyłce sędziowskiej wciąż są w grze o podium.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Zawisza atakował bramkę Górnika od pierwszej minuty. Był jednak nieskuteczny, przynajmniej... pod bramką rywala. Jeszcze przed przerwą piłkę do własnej bramki skierował Łukasz Nawotczyński. - Zabrakło nas dzisiaj zdecydowanie skuteczności. Nie może być tak, że Górnik nie oddaje strzału na bramkę, a wygrywa mecz. Przez przypadkową tak naprawdę sytuację straciliśmy dzisiaj trzy punkty, na co na pewno nie zasłużyliśmy - kręcił głową po meczu Jakub Wójcicki, piłkarz gospodarzy.

Ze strzałami Zawiszy dobrze w bramce radził sobie Grzegorz Kasprzik, który zastąpił kadrowicza, Pavelsa Steinborsa. - Bardzo się cieszę, że udało nam się dzisiaj zagrać na zero z tyłu. Fakt, mieliśmy trochę szczęścia, bo Zawisza stworzył sobie dzisiaj sporo sytuacji i w końcówce może i strzelił prawidłowo bramkę. Takimi spotkaniami robi się jednak dobry wynik w lidze - podkreślił "Kapel".

Sytuacja z nieuznaną bramką miała miejsce w doliczonym czasie gry. Bydgoszczanie zdobyli gola, ale Tomasz Musiał odgwizdał spalonego, a po chwili zakończył spotkanie. - Oczywiście, sędzia mógł uznać bramkę dla Zawiszy w ostatniej akcji meczu, ale tego nie zrobił. Proszę jednak przeanalizować, ile punktów w tym sezonie straciliśmy po błędach arbitrów. Szczęście czasem musi być po naszej stronie. W kadrze było osiem zmian w porównaniu do meczu z Wisłą, ale każdy pokazał, że jest w stanie zastąpić każdego - podsumował Oleksandr Szeweluchin.
źródło: gornikzabrze.pl / SportSlaski.pl

Przeczytaj również