Grzegorz Kasprzik: Krytyka? Skoro już jest to przyjmuję ją na klatę

21.03.2014
Grzegorz Kasprzik wystąpił w tym roku w czterech meczach, w których puścił aż dziewięć bramek. - Rotacje w składzie i brak zrozumienia w żaden sposób mnie nie tłumaczą - przyznaje bramkarz Górnika Zabrze.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
W Bydgoszczy Kasprzik musiał dwukrotnie wyjmować piłkę z siatki. Przy obu trafieniach bramkarz Górnika mógł się spisać nieco lepiej. - Krytyka jest potrzebna. Pod warunkiem, że jest konstruktywna. Dzięki niej można spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, niż własnej. Oczywiście, wolałbym jej uniknąć, ale skoro już jest to przyjmuję ją na klatę. Zdaję sobie sprawę, że w obu sytuacjach w Bydgoszczy mogłem dać z siebie więcej. Biję się więc w pierś i nie pozostaje mi nic innego, jak ciężko pracować, by nie dopuścić więcej do podobnych sytuacji - przyznaje "Kapel".

- Przy pierwszej bramce krzyknąłem moja i zderzyłem się z "Szewą". W ogóle nie powinno do tego dojść, tylko powinienem skasować wszystkich i nie dać się zastawić. Rotacje w składzie i brak zrozumienia w żaden sposób mnie nie tłumaczą. Nie jest to na pewno łatwa sytuacja, ale trzeba się odnaleźć w obecnych realiach i dostosować - mówi Kasprzik.

W niedzielę Górnik zmierzy się ze Śląskiem. Kasprzik liczy na gorący doping fanów "Trójkolorowych". - Najbliższa okazja do rehabilitacji już w niedzielę, w meczu ze Śląskiem we Wrocławiu. - Nie będzie to łatwe spotkanie. Musimy się więc wznieść na wyżyny i zdobyć trzy punkty. Wierzę w to, że przy wsparciu licznej grupy kibiców, która wybiera się do Wrocławia uda nam się - komentuje zawodnik zabrzan.
źródło: gornikzabrze.pl / SportSlaski.pl

Przeczytaj również