Grzegorz Bonin: W Zabrzu było więcej chwil radosnych niż smutnych
15.03.2012
Boczny pomocnik przyznaje, że będzie to dla niego spore przeżycie. - Trzy lata tam spędzone sprawiły, że związałem się z klubem i z kibicami. Na pewno będzie tam przyjemnie przyjechać, szkoda, że jeszcze nie na nowy stadion. Było na Roosevelta naprawdę sympatycznie i przeżyłem tam więcej chwil radosnych niż smutnych. Szanuję ten klub i myślę, że pozostawiłem po sobie dobre wrażenie. Na pewno przyjadę tam z przyjemnością - podkreśla gracz łodzian.
Gdy patrzy się na to, w jakim klubie gra obecnie Bonin, można stwierdzić, że zdarzył mu się od odejścia z Zabrza spory upadek. - Tak, ale rozwiązałem kontrakt z Polonią w takim okresie, że ciężko już było znaleźć jakiś klub. Trafiłem na pół roku do ŁKS-u i zobaczymy, co będzie potem. Na razie życie poszło tak, a nie inaczej - mówi Bonin.
Jego obecna drużyna jeszcze tej wiosny nie wygrała, a dopiero tydzień temu po raz pierwszy strzeliła gola. - Jesteśmy w innym położeniu niż reszta drużyn w lidze. Zaczęliśmy trenować na normalnych obrotach dopiero na tydzień przed ligą. Ciężko było coś poukładać. Czas działa na naszą korzyść, ale wiadomo, że organizmu się nie oszuka. Trzeba trochę tych jednostek treningowych zrobić, żeby to dobrze funkcjonowało - zauważa.
Tydzień temu w arcyważnym meczu ŁKS prowadził z Cracovią 2-0, by ostatecznie zremisować 2-2. Zabrzanie zagrali w tym czasie odwrotnie. Odrobili dwubramkową stratę w starciu z Lechią Gdańsk. - Wiadomo, że jak się wygrywa 2-0, to ciężko się pogodzić z wynikiem 2-2. Mogliśmy to wygrać. A Górnik, odkąd jest tam trener Adam Nawałka, gra tak samo. To znaczy, stosuje pressing po stracie piłki, co przynosi korzyść. Należy go oceniać tylko pozytywnie. Każdemu gra się z nimi ciężko. Oni nie murują bramki, tylko sami szukają szans - analizuje były gracz Górnika.
To wszystko sprawia, że zawodnicy z Roosevelta będą faworytami sobotniej potyczki. - Patrząc na tabelę, to prawda. Poza tym, Górnik gra u siebie. Ale nasza liga jest taka, że niczego nie można być pewnym. A poza tym, my jedziemy po trzy punkty, bo każdy wie, jaki mamy dorobek, ile nam potrzeba do utrzymania, a ile meczów jeszcze zostało. Nie możemy już kalkulować, musimy zacząć wygrywać - kończy Grzegorz Bonin.
Gdy patrzy się na to, w jakim klubie gra obecnie Bonin, można stwierdzić, że zdarzył mu się od odejścia z Zabrza spory upadek. - Tak, ale rozwiązałem kontrakt z Polonią w takim okresie, że ciężko już było znaleźć jakiś klub. Trafiłem na pół roku do ŁKS-u i zobaczymy, co będzie potem. Na razie życie poszło tak, a nie inaczej - mówi Bonin.
Jego obecna drużyna jeszcze tej wiosny nie wygrała, a dopiero tydzień temu po raz pierwszy strzeliła gola. - Jesteśmy w innym położeniu niż reszta drużyn w lidze. Zaczęliśmy trenować na normalnych obrotach dopiero na tydzień przed ligą. Ciężko było coś poukładać. Czas działa na naszą korzyść, ale wiadomo, że organizmu się nie oszuka. Trzeba trochę tych jednostek treningowych zrobić, żeby to dobrze funkcjonowało - zauważa.
Tydzień temu w arcyważnym meczu ŁKS prowadził z Cracovią 2-0, by ostatecznie zremisować 2-2. Zabrzanie zagrali w tym czasie odwrotnie. Odrobili dwubramkową stratę w starciu z Lechią Gdańsk. - Wiadomo, że jak się wygrywa 2-0, to ciężko się pogodzić z wynikiem 2-2. Mogliśmy to wygrać. A Górnik, odkąd jest tam trener Adam Nawałka, gra tak samo. To znaczy, stosuje pressing po stracie piłki, co przynosi korzyść. Należy go oceniać tylko pozytywnie. Każdemu gra się z nimi ciężko. Oni nie murują bramki, tylko sami szukają szans - analizuje były gracz Górnika.
To wszystko sprawia, że zawodnicy z Roosevelta będą faworytami sobotniej potyczki. - Patrząc na tabelę, to prawda. Poza tym, Górnik gra u siebie. Ale nasza liga jest taka, że niczego nie można być pewnym. A poza tym, my jedziemy po trzy punkty, bo każdy wie, jaki mamy dorobek, ile nam potrzeba do utrzymania, a ile meczów jeszcze zostało. Nie możemy już kalkulować, musimy zacząć wygrywać - kończy Grzegorz Bonin.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów