Grzegorz Bonin odrzuca miliony. Jednak czy jest ich wart?
10.01.2011
Bonina w Zabrzu bardzo chciał trener Ryszard Wieczorek, który prowadził go jeszcze w Koronie Kielce. Po długich negocjacjach, pomocnik zgodził się przejść do Górnika. Kontrakt podpisał w lipcu 2008 roku. Czyli wtedy, gdy ówczesny prezes zabrzan, Ryszard Szuster, snuł plany o 15 gwiazdce za mistrzostwo Polski.
Bonin liczył na to, że Zabrze będzie najlepszym miejscem do dalszego rozwoju - szkoleniowiec, który mu ufa, możny sponsor, duże ambicje działaczy... Tymczasem rzeczywistość okazała się brutalna. Już po kilku pierwszych kolejkach okazało się, że "Trójkolorowi" zamiast o puchary, będą walczyć o utrzymanie w lidze. W dodatku po kilku miesiącach pracę stracił Wieczorek.
W jego miejsce pojawił się Henryk Kasperczak, który uznał, że Bonin więcej da drużynie, grając... na obronie. Okazało się, że dał za mało, by utrzymać Górnika w ekstraklasie. Chociaż "Boniek" mógł zostać bohaterem ostatniego spotkania z Polonią Warszawa. Gdyby tylko trafił do bramki w końcówce meczu, w sytuacji sam na sam z Sebastianem Przyrowskim, miałby na koncie dwa ligowe trafienia, a Górnik najpewniej dalej grałby w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Mimo spadku, Bonin został w Zabrzu i wraz z kolegami z drużyny jeździł do Kluczborka, Lublina i Ząbek. Doszukując się na siłę plusów tej sytuacji, można wspomnieć, że wychowanek Mewy Gniew wrócił na prawą pomoc i był jednym z najlepszych zawodników Górnika na zapleczu ekstraklasy, jeśli nie najlepszym.
Jeszcze lepszą formę pomocnik prezentował minionej jesieni, co przełożyło się na przyzwoitą siódmą pozycję w tabeli beniaminka. Zawodnika docenił Franciszek Smuda. Docenili też kibice, którzy masowo oddawali na niego głosy w sondzie dla oficjalnej strony "Trójkolorowych" na najlepszego piłkarza Górnika w rundzie jesiennej.
Chcieli też docenić działacze, którzy zaoferowali mu nowy, lukratywny kontrakt. Gdyby Bonin zgodził się na proponowane warunki, zarobiłby w pięć lat pięć milionów złotych. Zawodnik jednak ofertę odrzucił. W momencie, gdy wydawało się, że Górnik powoli staję się drużyną, jaką miał być przed spadkiem. Gdzie będzie kontynuował swoją karierę?
Zastąpić takiego zawodnika jak Bonin z pewnością łatwo nie będzie. Jednak za pieniądze, które Górnik na nim zaoszczędzi, będzie można sprowadzić nie jednego, a dwóch zawodników na prawą stronę. Powstaje jednakże pytanie, czy ta pozycja wymaga wzmocnienia. Jest przecież Maciej Bębenek, który pełni swoich możliwości jeszcze w Zabrzu nie pokazał.
Bilans Grzegorza Bonina w Górniku Zabrze:
ekstraklasa - 40 spotkań, 2 bramki
I liga - 29 spotkań, 5 bramek
Bonin liczył na to, że Zabrze będzie najlepszym miejscem do dalszego rozwoju - szkoleniowiec, który mu ufa, możny sponsor, duże ambicje działaczy... Tymczasem rzeczywistość okazała się brutalna. Już po kilku pierwszych kolejkach okazało się, że "Trójkolorowi" zamiast o puchary, będą walczyć o utrzymanie w lidze. W dodatku po kilku miesiącach pracę stracił Wieczorek.
W jego miejsce pojawił się Henryk Kasperczak, który uznał, że Bonin więcej da drużynie, grając... na obronie. Okazało się, że dał za mało, by utrzymać Górnika w ekstraklasie. Chociaż "Boniek" mógł zostać bohaterem ostatniego spotkania z Polonią Warszawa. Gdyby tylko trafił do bramki w końcówce meczu, w sytuacji sam na sam z Sebastianem Przyrowskim, miałby na koncie dwa ligowe trafienia, a Górnik najpewniej dalej grałby w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Mimo spadku, Bonin został w Zabrzu i wraz z kolegami z drużyny jeździł do Kluczborka, Lublina i Ząbek. Doszukując się na siłę plusów tej sytuacji, można wspomnieć, że wychowanek Mewy Gniew wrócił na prawą pomoc i był jednym z najlepszych zawodników Górnika na zapleczu ekstraklasy, jeśli nie najlepszym.
Jeszcze lepszą formę pomocnik prezentował minionej jesieni, co przełożyło się na przyzwoitą siódmą pozycję w tabeli beniaminka. Zawodnika docenił Franciszek Smuda. Docenili też kibice, którzy masowo oddawali na niego głosy w sondzie dla oficjalnej strony "Trójkolorowych" na najlepszego piłkarza Górnika w rundzie jesiennej.
Chcieli też docenić działacze, którzy zaoferowali mu nowy, lukratywny kontrakt. Gdyby Bonin zgodził się na proponowane warunki, zarobiłby w pięć lat pięć milionów złotych. Zawodnik jednak ofertę odrzucił. W momencie, gdy wydawało się, że Górnik powoli staję się drużyną, jaką miał być przed spadkiem. Gdzie będzie kontynuował swoją karierę?
Zastąpić takiego zawodnika jak Bonin z pewnością łatwo nie będzie. Jednak za pieniądze, które Górnik na nim zaoszczędzi, będzie można sprowadzić nie jednego, a dwóch zawodników na prawą stronę. Powstaje jednakże pytanie, czy ta pozycja wymaga wzmocnienia. Jest przecież Maciej Bębenek, który pełni swoich możliwości jeszcze w Zabrzu nie pokazał.
Bilans Grzegorza Bonina w Górniku Zabrze:
ekstraklasa - 40 spotkań, 2 bramki
I liga - 29 spotkań, 5 bramek
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów