- Mecz z Arką traktuję jako starcie z głównym kandydatem do awansu, a nie swoim byłym klubem - mówi Damian Krajanowski, pomocnik GKS-u Tychy, które ostatnie dwa lata spędził w Gdyni.
Grał w Arce, teraz zagra przeciwko niej. "Nie będzie sentymentów"
03.08.2013
- Życie piłkarza toczy się taką drogą, że jednego dnia reprezentuje się barwy danego klubu, a chwilę później gra się w innym. Ja grałem w Gdyni, ale teraz jestem zawodnikiem GKS-u Tychy - tłumaczy Damian Krajanowski. - Mecz z Arką traktuję jako starcie z głównym kandydatem do awansu, a nie swoim byłym klubem - podkreśla zawodnik.
Krajanowski jest Ślązakiem, ale siedem ostatnich lat spędził w klubach znad morza. - Do Floty trafiłem gdyż miałem tam możliwość odsłużenia wojska. Miałem tam pozostać jedynie na ten okres, a później wrócić na Śląsk... ale działacze zaproponowali mi kontrakt, chcieli walczyć o wyższą i udało im się mnie namówić. Zostałem tam na dłużej. A później była Arka... - wspomina pomocnik.
W ubiegłym sezonie Arka ograła GKS na własnym terenie 2-1. Krajanowski zagrał 90 minut w tym spotkaniu. - To była inna drużyna, albo raczej drużyny... Patrzę pod kątem zmian, bowiem w obu drużynach zmienił się szkoleniowiec oraz zawodnicy. Każdy trener ma swoją wizję i warsztat - opowiada piłkarz, a następnie schodzi na temat GKS-u Tychy i dobrego startu sezonu, który zaliczyła śląska ekipa.
- Zwycięstwo w Pucharze Polski, a następnie kolejne - już w lidze - podniosło morale w naszej drużynie. Nic tak nie buduje atmosfery w szatni jak wyniki. Teraz idziemy w dobrym kierunku, zaliczyliśmy dobry start i do Gdyni jedziemy nastawieni pozytywnie. W dobrych humorach chcemy powalczyć o pierwsze wyjazdowe zwycięstwo - uśmiecha się Damian Krajanowski.
Krajanowski jest Ślązakiem, ale siedem ostatnich lat spędził w klubach znad morza. - Do Floty trafiłem gdyż miałem tam możliwość odsłużenia wojska. Miałem tam pozostać jedynie na ten okres, a później wrócić na Śląsk... ale działacze zaproponowali mi kontrakt, chcieli walczyć o wyższą i udało im się mnie namówić. Zostałem tam na dłużej. A później była Arka... - wspomina pomocnik.
W ubiegłym sezonie Arka ograła GKS na własnym terenie 2-1. Krajanowski zagrał 90 minut w tym spotkaniu. - To była inna drużyna, albo raczej drużyny... Patrzę pod kątem zmian, bowiem w obu drużynach zmienił się szkoleniowiec oraz zawodnicy. Każdy trener ma swoją wizję i warsztat - opowiada piłkarz, a następnie schodzi na temat GKS-u Tychy i dobrego startu sezonu, który zaliczyła śląska ekipa.
- Zwycięstwo w Pucharze Polski, a następnie kolejne - już w lidze - podniosło morale w naszej drużynie. Nic tak nie buduje atmosfery w szatni jak wyniki. Teraz idziemy w dobrym kierunku, zaliczyliśmy dobry start i do Gdyni jedziemy nastawieni pozytywnie. W dobrych humorach chcemy powalczyć o pierwsze wyjazdowe zwycięstwo - uśmiecha się Damian Krajanowski.
Polecane
I liga