Gracz ROW-u: Fornalik nie odcisnął swojego piętna na GKS-ie Tychy
09.08.2013
Były gracz GKS-u Tychy, ostatni raz gdy mierzyły się obie drużyny, grał w barwach tyszan. - To nie pora i miejsce na sentymenty, kolegami jesteśmy poza boiskiem, na placu gry - rywalami. Kiedy GKS Tychy wygrywał 3-0 z Energetykiem, ja siedziałem na trybunach, bo wówczas byłem piłkarzem GKS0u Katowice. W rewanżu w Rybniku już grałem w GKS-ie Tychy i strzeliłem nawet dwa gole z rzutów wolnych. Ale to już przeszłość, nie warto tego roztrząsać - podkreśla Feruga.
Energetyk w dwóch pierwszych kolejkach zdobył dwa punkty. - Wynik niby nie najgorszy, ale mogliśmy wracać z kompletem punktów. W obu meczach przecież obejmowaliśmy prowadzenie. Termalica nie była w stanie zrobić nam krzywdy, ale sędzia najpierw wyciągnął karnego z kapelusza, a czerwona kartka dla Sławka Szarego to pomyłka dużego kalibru. W Olsztynie zagraliśmy słabiej niż w Niecieczy, m.in. z powodu ośmiogodzinnej podróży w "piekarniku", bo w autokarze wysiadła klimatyzacja. Swoje trzy grosze dołożył też arbiter, który po faulu na Cisse miał już gwizdek w ustach, ale nie odważył się podyktować dla nas karnego w doliczonym czasie gry. Ważne jednak, że żadnego z tych wyjazdów nie przegraliśmy. W myśl porzekadła "do trzech razy sztuka", liczę teraz na wygraną w Jaworznie - dodaje skrzydłowy.
Feruga wspomina, że dwa gole strzelił z rzutów wolnych. Teraz z wykonywaniem stałych fragmentów gry jest różnie. - W Energetyku żaden piłkarz nie ma monopolu na ich wykonanie. Do wolnych, oprócz mnie, są wyznaczeni Mariusz Muszalik i Rafał Kurzawa, spod chorągiewki centrują "Muszi" i Jarek Wieczorek, bo są najniżsi w drużynie. Ja mogę wygrać jakąś główkę, więc do rożnych się nie pcham. W sobotę chciałbym strzelić swojego pierwszego gola dla Energetyka, bo to podbudowałoby mnie przed pierwszym spotkaniem przed naszą publicznością. A poza tym przypomniałbym o sobie tyskim kibicom. Wiemy bardzo dużo o przeciwniku, bo zmieniły się tylko nazwiska wykonawców, ale nie styl gry. Trener Tomasz Fornalik jeszcze nie odcisnął swojego piętna na zespole GKS-u Tychy
Energetyk w dwóch pierwszych kolejkach zdobył dwa punkty. - Wynik niby nie najgorszy, ale mogliśmy wracać z kompletem punktów. W obu meczach przecież obejmowaliśmy prowadzenie. Termalica nie była w stanie zrobić nam krzywdy, ale sędzia najpierw wyciągnął karnego z kapelusza, a czerwona kartka dla Sławka Szarego to pomyłka dużego kalibru. W Olsztynie zagraliśmy słabiej niż w Niecieczy, m.in. z powodu ośmiogodzinnej podróży w "piekarniku", bo w autokarze wysiadła klimatyzacja. Swoje trzy grosze dołożył też arbiter, który po faulu na Cisse miał już gwizdek w ustach, ale nie odważył się podyktować dla nas karnego w doliczonym czasie gry. Ważne jednak, że żadnego z tych wyjazdów nie przegraliśmy. W myśl porzekadła "do trzech razy sztuka", liczę teraz na wygraną w Jaworznie - dodaje skrzydłowy.
Feruga wspomina, że dwa gole strzelił z rzutów wolnych. Teraz z wykonywaniem stałych fragmentów gry jest różnie. - W Energetyku żaden piłkarz nie ma monopolu na ich wykonanie. Do wolnych, oprócz mnie, są wyznaczeni Mariusz Muszalik i Rafał Kurzawa, spod chorągiewki centrują "Muszi" i Jarek Wieczorek, bo są najniżsi w drużynie. Ja mogę wygrać jakąś główkę, więc do rożnych się nie pcham. W sobotę chciałbym strzelić swojego pierwszego gola dla Energetyka, bo to podbudowałoby mnie przed pierwszym spotkaniem przed naszą publicznością. A poza tym przypomniałbym o sobie tyskim kibicom. Wiemy bardzo dużo o przeciwniku, bo zmieniły się tylko nazwiska wykonawców, ale nie styl gry. Trener Tomasz Fornalik jeszcze nie odcisnął swojego piętna na zespole GKS-u Tychy
Polecane
I liga