Gracz ROW-u: Bogusław Pietrzak? Ten pan dla mnie nie jest trenerem

17.12.2013
- Chcę definitywnie zamknąć chorzowski rozdział i już nigdy więcej do niego nie wracać - mówi Daniel Feruga z ROW-u Rybnik, który chce wrócić do ekstraklasy. - Teraz albo nigdy - podkreśla.
Feruga był jesienią najbardziej wyróżniającą się postacią beniaminka z Rybnika. A wcale nie miał grać w zespole Energetyka! - Powiem, jak na spowiedzi. Energetyk był dla mnie ostatnią deską ratunku, bo byłem na 99,9 procent zawodnikiem Odry Opole, dogadałem się z trenerem Dariuszem Żurawiem. Wykonałem jednak telefon kontrolny do Jarka Wieczorka, z którym grałem w GKS-ie Jastrzębie. Zapytałem, co u nich słychać i chwilę sobie pogadaliśmy. To był czwartek. Po treningu zadzwoniłem do trenera Wieczorka, ale nie odebrał. Zadzwoniłem w piątek, porozmawialiśmy, a w poniedziałek przyjechałem do Rybnika i podpisałem kontrakt - mówi "Sportowi" Feruga.

Przez ostatnie lata zawodnik tułał się po niższych ligach, grając w II lidze w barwach GKS-u Tychy czy Chojniczanki. Latem próbował się też zaczepić w GKS-ie Tychy, ale nie wyszło ze względu na osobę Tomasza Fornalika. - Niektórzy pewnie sądzą, że jestem do niego uprzedzony. Ale to wszystko jest związane z moim pobytem w Ruchu Chorzów, z którym byłem związany pięcioletnim kontraktem. Szansę gry w ekstraklasie dostałem tylko wówczas, gdy trenerem był Duszan Radolsky. Potem zastąpił go pan Bogusław Pietrzak. Świadomie nie mówię trener, bo dla mnie ten człowiek nie jest trenerem. Z niewiadomych powodów moje akcje spadły błyskawicznie, na łeb na szyję. Pół roku pracowałem z byłym selekcjonerem reprezentacji Polski, ale wtedy też nie powąchałem ekstraklasy. Chcę definitywnie zamknąć chorzowski rozdział i już więcej do niego nie wracać - podkreśla.

Chętnie wróciłby natomiast do ekstraklasy. - Na siłę może nie chce się wyrwać, ale wiem, że muszę postępować w myśl zasady teraz albo nigdy - mówi Feruga, dodając, że w ostatnim meczu z Termalicą Nieciecza oglądali go przedstawiciele Legii Warszawa, Piasta Gliwice i Cracovii.
źródło: Sport

Przeczytaj również