Gracz Górnika: Najsłabszy mecz był na Ruchu. Przegraliśmy zasłużenie
08.06.2011
Napastnik zabrzan najprawdopodobniej dziś sfinalizuje umowę z Polonią Warszawa. Na razie jednak podsumowuje swój pierwszy sezon w ekstraklasie w barwach Górnika. - Wiosną była taka sytuacja, że przed meczem mieliśmy takie same szanse na puchary i spadek. Przełomowa była wygrana na Wiśle. Trzeba jednak było wcześniej, na początku roku, wygrać z Arką Gdynia i Lechią Gdańsk - mówi zawodnik.
Te spotkania piłkarzy wymienia wśród najsłabszych sezonie, ale pierwsze miejsce rezerwuje dla Wielkich Derbów Śląska. - Najsłabiej zagraliśmy na Ruchu. Tam nie mieliśmy wiele do powiedzenia i przegraliśmy zasłużenie. W meczach z Arką i Lechią zagraliśmy zbyt asekuracyjnie, praktycznie nie stwarzaliśmy sytuacji. Gdybyśmy zagrali tak, jak w końcówce sezonu, to przynajmniej jedno z tych spotkań Górnik by wygrał - przypuszcza Sikorski.
Napastnik uważa, że zabrzański zespół był zdecydowanie lepszy wiosną niż jesienią i chyba trudno się z nim nie zgodzić. - Wiosną był Robert Jeż i nasza jakość wzrosła. To świetny piłkarz i dziwię się, że nie trafił wcześniej do silnej zachodniej ligi. Wszyscy mówili, że Górnika ogląda się z przyjemnością. Zaczęliśmy też stwarzać więcej sytuacji. Nawet w meczach z Lechem czy Koroną mieliśmy po 3-4 okazje. Sam zmarnowałem połowę z nich. Jesienią jak traciliśmy gola na wyjeździe, to zespół się sypał. Wiosną, poza Ruchem, już tego nie było - mówi.
- Najlepszy mecz rozegraliśmy w Krakowie. To, że dwa razy ograliśmy Wisłę, pokazuje, że mamy potencjał. Świetnie też skończyliśmy sezon. Widzew wiosną grał naprawdę dobrze, a nasze 4-0 było odzwierciedleniem przewagi na boisku. Najwięcej szczęścia mieliśmy w meczu w Zabrzu z Legią, gdzie wyrównaliśmy praktycznie przegrany mecz. Natomiast największy pech również z Legią, tyle, że w Warszawie - ocenia Sikorski.
Napastnik rok temu przeszedł do Zabrza z rezerw Bayernu Monachium. Po tym, jak poznał polską ligę, twierdzi, że mogłyby się one utrzymać w polskiej lidze. - Teraz spadły, więc chyba są słabsze, ale te, w których ja grałem, powinny w polskiej ekstraklasie pozostać - kończy.
Te spotkania piłkarzy wymienia wśród najsłabszych sezonie, ale pierwsze miejsce rezerwuje dla Wielkich Derbów Śląska. - Najsłabiej zagraliśmy na Ruchu. Tam nie mieliśmy wiele do powiedzenia i przegraliśmy zasłużenie. W meczach z Arką i Lechią zagraliśmy zbyt asekuracyjnie, praktycznie nie stwarzaliśmy sytuacji. Gdybyśmy zagrali tak, jak w końcówce sezonu, to przynajmniej jedno z tych spotkań Górnik by wygrał - przypuszcza Sikorski.
Napastnik uważa, że zabrzański zespół był zdecydowanie lepszy wiosną niż jesienią i chyba trudno się z nim nie zgodzić. - Wiosną był Robert Jeż i nasza jakość wzrosła. To świetny piłkarz i dziwię się, że nie trafił wcześniej do silnej zachodniej ligi. Wszyscy mówili, że Górnika ogląda się z przyjemnością. Zaczęliśmy też stwarzać więcej sytuacji. Nawet w meczach z Lechem czy Koroną mieliśmy po 3-4 okazje. Sam zmarnowałem połowę z nich. Jesienią jak traciliśmy gola na wyjeździe, to zespół się sypał. Wiosną, poza Ruchem, już tego nie było - mówi.
- Najlepszy mecz rozegraliśmy w Krakowie. To, że dwa razy ograliśmy Wisłę, pokazuje, że mamy potencjał. Świetnie też skończyliśmy sezon. Widzew wiosną grał naprawdę dobrze, a nasze 4-0 było odzwierciedleniem przewagi na boisku. Najwięcej szczęścia mieliśmy w meczu w Zabrzu z Legią, gdzie wyrównaliśmy praktycznie przegrany mecz. Natomiast największy pech również z Legią, tyle, że w Warszawie - ocenia Sikorski.
Napastnik rok temu przeszedł do Zabrza z rezerw Bayernu Monachium. Po tym, jak poznał polską ligę, twierdzi, że mogłyby się one utrzymać w polskiej lidze. - Teraz spadły, więc chyba są słabsze, ale te, w których ja grałem, powinny w polskiej ekstraklasie pozostać - kończy.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów