Gracz "Górali": Mogło być wyżej, ale... jeden zero też cieszy
03.03.2011
Obecność najlepszego podającego I ligi w podstawowym składzie mogła być pewnym zaskoczeniem, bowiem Rogalski stracił przez kontuzję dużą część zimowych przygotowań. Trener jednak zaufał mu od pierwszej minuty i się nie zawiódł. - Przyjeżdżaliśmy tu po jak najlepszy rezultat pod kątem rewanżu i ten cel osiągnęliśmy w dużym stopniu. Dziś wyglądało to tak, że możemy rywalizować nie tylko z ekstraklasą, ale też z jej ścisłą czołówką, ale trzeba pamiętać, że Wisła mogła nas troszkę zlekceważyć. To jednak nie umniejsza naszego sukcesu - podkreśla były zawodnik Lechii Gdańsk.
W pierwszym meczu rundy w jego grze pojawiły się dwie nowości. Po pierwsze był ustawiony inaczej niż w większości jesiennych meczów - nie na skrzydle, ale jako ofensywny pomocnik. Po drugie, zimą w zespole "Górali" doszło z udziałem Rogalskiego do małego przetasowania numerów. Łukasz Matusiak, który odszedł do Polonii Bytom, pozostawił za sobą wolną koszulkę z cyfrą dziewięć. Skorzystał z tego Dariusz Kołodziej (poprzednio "10"), który powrócił do numeru, który nosił przed wyjazdem do Górnika Zabrze. I dzięki tym roszadom teraz to Rogalski biega z prestiżowym numerem dziesięć.
Wspomniana kontuzja jakoś się jednak odbiła na grze Rogalskiego. Nie na jej jakości, która była całkiem dobra, ale na długości - zawodnik raczej nie miał sił na cały mecz i po ponad godzinie zastąpił go Frantisek Metelka. - Zawiesiliśmy poprzeczkę gospodarzom bardzo wysoko zwłaszcza w pierwszej połowie. W drugiej wyglądało to trochę gorzej, ale najważniejsze, że zdobyliśmy bramkę i udokumentowaliśmy przewagę - kończy zadowolony Maciej Rogalski.
W pierwszym meczu rundy w jego grze pojawiły się dwie nowości. Po pierwsze był ustawiony inaczej niż w większości jesiennych meczów - nie na skrzydle, ale jako ofensywny pomocnik. Po drugie, zimą w zespole "Górali" doszło z udziałem Rogalskiego do małego przetasowania numerów. Łukasz Matusiak, który odszedł do Polonii Bytom, pozostawił za sobą wolną koszulkę z cyfrą dziewięć. Skorzystał z tego Dariusz Kołodziej (poprzednio "10"), który powrócił do numeru, który nosił przed wyjazdem do Górnika Zabrze. I dzięki tym roszadom teraz to Rogalski biega z prestiżowym numerem dziesięć.
Wspomniana kontuzja jakoś się jednak odbiła na grze Rogalskiego. Nie na jej jakości, która była całkiem dobra, ale na długości - zawodnik raczej nie miał sił na cały mecz i po ponad godzinie zastąpił go Frantisek Metelka. - Zawiesiliśmy poprzeczkę gospodarzom bardzo wysoko zwłaszcza w pierwszej połowie. W drugiej wyglądało to trochę gorzej, ale najważniejsze, że zdobyliśmy bramkę i udokumentowaliśmy przewagę - kończy zadowolony Maciej Rogalski.
Polecane