Gracz GKS-u Tychy: U nas o awansie nie mówiło się nawet przez moment
29.04.2013
Po dwóch zeszłotygodniowych porażkach, na pewno ustaną teraz spekulacje, czy GKS Tychy już teraz nadaje się do ekstraklasy. Nie nadaje się pod żadnym względem, nie wyłączając sportowego. Tyskim piłkarzom może się więc teraz grać łatwiej, bo znów będzie wokół nich cicho, nikt nie będzie liczył serii meczów bez porażki, a w tabeli beniaminek nie będzie na podium. - Nie wykorzystaliśmy świetnej okazji, żeby zbliżyć się do czuba tabeli - mówi Łukasz Kopczyk. - A o to przecież chodzi, żeby jak najdłużej grać o coś. Najgorsze będą mecze, gdy już nie będzie nam grozić ani spadek ani utrzymanie. Graliśmy od początku żeby się utrzymać, a co się uda zrobić ponadto, to tylko na nasz plus - dodaje.
- U nas o awansie nie mówiło się ani przez moment - zaznacza z kolei Damian Szczęsny. - Może dookoła wszyscy spekulowali, ale my mamy chłodne głowy. Chcieliśmy po cichu robić swoje. Teraz te dwie porażki nas mocno oddaliły, lecz nie załamujemy się - podkreśla. "Szczeniak" zagrał w wyjściowym składzie tyszan po raz pierwszy od czasów II-ligowych. To nie był porywający występ... - Pierwszy raz w pierwszej jedenastce i to na własnym stadionie, a ja nie byłem w dobrej dyspozycji. Nie poszło nam. Nie tak sobie wyobrażałem wejście do GKS-u - kręci głową skrzydłowy, który został zmieniony już w przerwie. - Nie wiem, czy ta zmiana wynikała z taktyki czy z mojej słabej formy - zastanawia się.
Widać jednak, że Szczęsny wciąż jest daleki od formy sprzed wyjazdu do Podbeskidzia Bielsko-Biała. - Czy ta ekstraklasa mi zaszkodziła? Nie wiem, ale na pewno nie poszło mi w niej tak, jak miało. Na pewno teraz nie jest to Damian Szczęsny z II ligi, zwłaszcza po kontuzji. Dopiero się wdrażam. Nie jest to na pewno super forma - kaja się zawodnik beniaminka.
Na jego pocieszenie, w ostatnim czasie mało który zawodnik GKS-u może powiedzieć, że jest w super formie. - Kiedy się przegrywa u siebie, to zawsze jest to rozczarowanie. Ale kiedy się przegrywa z drużyną walczącą o utrzymanie, to jeszcze bardziej boli. Skończyła się nasza seria bez porażki u siebie - wzdycha Kopczyk. Okocimski Brzesko strzelił zwycięską bramkę po wątpliwym rzucie karnym, podyktowanym za faul właśnie Kopczyka na Mateuszu Niechciale. - Decyzji sędziowskich się już nie zmieni. Polemizować nie ma po co. Był karny, goście strzelili i zasłużenie wygrali - kończy kapitan tyszan.
- U nas o awansie nie mówiło się ani przez moment - zaznacza z kolei Damian Szczęsny. - Może dookoła wszyscy spekulowali, ale my mamy chłodne głowy. Chcieliśmy po cichu robić swoje. Teraz te dwie porażki nas mocno oddaliły, lecz nie załamujemy się - podkreśla. "Szczeniak" zagrał w wyjściowym składzie tyszan po raz pierwszy od czasów II-ligowych. To nie był porywający występ... - Pierwszy raz w pierwszej jedenastce i to na własnym stadionie, a ja nie byłem w dobrej dyspozycji. Nie poszło nam. Nie tak sobie wyobrażałem wejście do GKS-u - kręci głową skrzydłowy, który został zmieniony już w przerwie. - Nie wiem, czy ta zmiana wynikała z taktyki czy z mojej słabej formy - zastanawia się.
Widać jednak, że Szczęsny wciąż jest daleki od formy sprzed wyjazdu do Podbeskidzia Bielsko-Biała. - Czy ta ekstraklasa mi zaszkodziła? Nie wiem, ale na pewno nie poszło mi w niej tak, jak miało. Na pewno teraz nie jest to Damian Szczęsny z II ligi, zwłaszcza po kontuzji. Dopiero się wdrażam. Nie jest to na pewno super forma - kaja się zawodnik beniaminka.
Na jego pocieszenie, w ostatnim czasie mało który zawodnik GKS-u może powiedzieć, że jest w super formie. - Kiedy się przegrywa u siebie, to zawsze jest to rozczarowanie. Ale kiedy się przegrywa z drużyną walczącą o utrzymanie, to jeszcze bardziej boli. Skończyła się nasza seria bez porażki u siebie - wzdycha Kopczyk. Okocimski Brzesko strzelił zwycięską bramkę po wątpliwym rzucie karnym, podyktowanym za faul właśnie Kopczyka na Mateuszu Niechciale. - Decyzji sędziowskich się już nie zmieni. Polemizować nie ma po co. Był karny, goście strzelili i zasłużenie wygrali - kończy kapitan tyszan.
Polecane
I liga