Gracz GKS-u Tychy dostał dwie żółte kartki i... nie wyleciał z boiska!
14.10.2013
Pierwszą żółtą kartkę Patrik Czarnota, gracz GKS-u Tychy obejrzał w 39. minucie. Na kwadrans przed końcem mecz trener Jan Żurek postanowił zdjąć go z boiska. Słowak schodził tak wolno, że Małek pokazał mu drugą żółtą kartkę, jednak... nie wyciągnął czerwonej. Pozwolił spokojnie, by Czarnotę zastąpił Damian Czupryna, a tyszanie dokończyli mecz w jedenastu.
- To był wielbłąd. To tak jakbym ściągnął z boiska młodzieżowca i wprowadził za niego zawodnika już po "limicie wieku". Tyle że po czymś takim zostałbym ukarany walkowerem. Nie mówię, że przegraliśmy ten mecz przez sędziego, ale powinniśmy grać od 74. minuty przeciwko rywalowi mającemu dziesięciu zawodników i wynik mógłby być inny - mówi Marcin Kaczmarek, trener Wisły Płock.
Podobne przypadki już się zdarzały. W meczu GKS-u Katowice z Olimpią Elbląg kilka lat temu podobny błąd popełnił sędzia Tomasz Garbowski. Spektakularną wpadkę zaliczył też Graham Poll w meczu mistrzostw świata Australia - Chorwacja w 2006 roku, gdy wyrzucił z boiska Josipa Simunicia dopiero przy... trzeciej żółtej kartce.
- To był wielbłąd. To tak jakbym ściągnął z boiska młodzieżowca i wprowadził za niego zawodnika już po "limicie wieku". Tyle że po czymś takim zostałbym ukarany walkowerem. Nie mówię, że przegraliśmy ten mecz przez sędziego, ale powinniśmy grać od 74. minuty przeciwko rywalowi mającemu dziesięciu zawodników i wynik mógłby być inny - mówi Marcin Kaczmarek, trener Wisły Płock.
Podobne przypadki już się zdarzały. W meczu GKS-u Katowice z Olimpią Elbląg kilka lat temu podobny błąd popełnił sędzia Tomasz Garbowski. Spektakularną wpadkę zaliczył też Graham Poll w meczu mistrzostw świata Australia - Chorwacja w 2006 roku, gdy wyrzucił z boiska Josipa Simunicia dopiero przy... trzeciej żółtej kartce.
Polecane
I liga