Gracz częstochowian: Skra robiła wiele błędów. Bez tego byśmy nie wygrali
21.01.2013
Przyjmujący AZS-u Częstochowa i jego koledzy wreszcie mieli w tym sezonie powody do radości. "Akademicy" niespodziewanie ograli na wyjeździe Skrę Bełchatów 3-2. - Przegrywaliśmy już 0-2, ale cały czas czuliśmy, że mamy szansę na zwycięstwo. Wszystkie sety były bardzo wyrównane. Teraz ktoś może mi zarzucić, że fajnie mi się mówi, bo udało się nam wygrać, ale od samego początku czuliśmy, że w sobotę możemy powalczyć w Bełchatowie. Staraliśmy się walczyć najlepiej jak potrafiliśmy i przyniosło to efekt. Co prawda przegraliśmy dwa pierwsze sety, ale trzeci należał już do nas. W czwartym wytrzymaliśmy ciężką końcówkę i nabraliśmy jeszcze większej pewności. Tie-break powinniśmy byli wygrać dość gładko, wynik powinien był być lepszy. Jednak w końcówce bełchatowianie odrobili straty. Na szczęście udało się nam obronić i wygrać. To świetne uczucie - przyznaje.
Częstochowianom było o tyle łatwiej, że Skra zagrała bez Pawła Zatorskiego, Aleksandra Atanasijevicia i Michała Winiarskiego. - Oczywiście, że Skra Bełchatów bez wspomnianych zawodników to nie ta sama drużyna. Nie grali w sobotę, ale dla nas nie miało to znaczenia. Niezależnie od tego, kto stoi po przeciwnej stronie siatki trzeba zagrać swoje i go ograć. Może dobrze, że ich nie było, ponieważ być może wcale byśmy się nie cieszyli ze zwycięstwa. Teraz się chwilę pocieszymy, ponieważ w tym sezonie nie mieliśmy wielu okazji do tego - dodaje Hebda.
Teraz przed AZS-em jednak jeszcze cięższe zadanie. Częstochowianie zagrają z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, liderem PlusLigi. - Na pewno nastawienie będzie lepsze. Po wygranym meczu lepiej się gra, niż po takiej serii porażek, jaką mieliśmy wcześniej. Fajnie, że udało się wygrać - kończy.
Częstochowianom było o tyle łatwiej, że Skra zagrała bez Pawła Zatorskiego, Aleksandra Atanasijevicia i Michała Winiarskiego. - Oczywiście, że Skra Bełchatów bez wspomnianych zawodników to nie ta sama drużyna. Nie grali w sobotę, ale dla nas nie miało to znaczenia. Niezależnie od tego, kto stoi po przeciwnej stronie siatki trzeba zagrać swoje i go ograć. Może dobrze, że ich nie było, ponieważ być może wcale byśmy się nie cieszyli ze zwycięstwa. Teraz się chwilę pocieszymy, ponieważ w tym sezonie nie mieliśmy wielu okazji do tego - dodaje Hebda.
Teraz przed AZS-em jednak jeszcze cięższe zadanie. Częstochowianie zagrają z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, liderem PlusLigi. - Na pewno nastawienie będzie lepsze. Po wygranym meczu lepiej się gra, niż po takiej serii porażek, jaką mieliśmy wcześniej. Fajnie, że udało się wygrać - kończy.
Polecane
Plus Liga
Przeczytaj również
06.12.2017
06.12.2017
Zaczynamy! Liga Mistrzów na Śląsku
03.12.2017
03.12.2017
Siatkarskie derby dla Jastrzębia