Gra czwórką w obronie? Dominik Sadzawicki jest "za"!
10.11.2014
W pierwszej połowie meczu w Bydgoszczy, skrzydłowi Zawiszy mocno dawali się we znaki zabrzanom. Zwłaszcza Luis Carlos, który nie miał problemów z ogrywaniem Romana Gergela. Zmieniło się to po przerwie, gdy na boisku pojawił się Dominik Sadzawicki, który powstrzymywał ofensywne zapędy rywala.
- Miałem z nim parę pojedynków "jeden na jeden" i kilkakrotnie udało mi się je wygrać. Było więc dobrze. Z tego, co później analizowaliśmy w autokarze, w drodze powrotnej do domu, to na pewno w jednej sytuacji mogłem się lepiej zachować. Luis Carlos w pierwszej połowie hasał po lewej stronie, więc dostałem zadanie, by go przypilnować, a przede wszystkim powstrzymać. Myślę, że mi się to udało - przyznaje obrońca.
Po wejściu Sadzawickiego na plac gry, Górnik zaczął grać czwórką w obronie. - Nasze założenia były takie, by skrzydłowi Zawiszy dostali krycie. Dla mnie nie robi to większej różnicy, czy gram w systemie z trzema czy czterema obrońcami. Zadania taktyczne w obu systemach są podobne, ale generalnie gram tam, gdzie mnie trenerzy wystawiają. Nie będę przecież wybrzydzał... Najważniejsze jest to, by grać i pomagać drużynie w zwycięstwach, w zdobywaniu punktów - mówi obrońca.
Gra z czterema obrońcami ma jednak pewną zaletę - częściej - z punktu widzenia bocznego obrońcy - można wbiegać na połowę rywala. - Ofensywa nie jest mi obca, a wcześniej na pewno brakowało mi tych ofensywnych wejść. W systemie z czterema obrońcami na pewno mogę sobie na więcej pozwolić - podkreśla Sadzawicki.
- Miałem z nim parę pojedynków "jeden na jeden" i kilkakrotnie udało mi się je wygrać. Było więc dobrze. Z tego, co później analizowaliśmy w autokarze, w drodze powrotnej do domu, to na pewno w jednej sytuacji mogłem się lepiej zachować. Luis Carlos w pierwszej połowie hasał po lewej stronie, więc dostałem zadanie, by go przypilnować, a przede wszystkim powstrzymać. Myślę, że mi się to udało - przyznaje obrońca.
Po wejściu Sadzawickiego na plac gry, Górnik zaczął grać czwórką w obronie. - Nasze założenia były takie, by skrzydłowi Zawiszy dostali krycie. Dla mnie nie robi to większej różnicy, czy gram w systemie z trzema czy czterema obrońcami. Zadania taktyczne w obu systemach są podobne, ale generalnie gram tam, gdzie mnie trenerzy wystawiają. Nie będę przecież wybrzydzał... Najważniejsze jest to, by grać i pomagać drużynie w zwycięstwach, w zdobywaniu punktów - mówi obrońca.
Gra z czterema obrońcami ma jednak pewną zaletę - częściej - z punktu widzenia bocznego obrońcy - można wbiegać na połowę rywala. - Ofensywa nie jest mi obca, a wcześniej na pewno brakowało mi tych ofensywnych wejść. W systemie z czterema obrońcami na pewno mogę sobie na więcej pozwolić - podkreśla Sadzawicki.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów