Górnik - Znicz 2-0. Zdali egzamin przed legendami klubu!

24.04.2010
Górnik pewnie ograł Znicz i do miejsca dającego awans traci tylko dwa "oczka". - Były fragmenty przyzwoitej gry, ale też chwilami piłka nie była naszym sprzymierzeńcem - ocenił Adam Nawałka.
Dzisiaj piłkarzom Górnika po prostu nie wypadało nie wygrać. Ich poczynania oglądały przecież z trybun legendy klubu, które 40 lat temu omal nie zdobyły dla Zabrza Pucharu Zdobywców Pucharu. I choć Zniczowi Pruszków do klasy "tamtego" Manchesteru City  "trochę" brakuje, to zawodnikom Adama Nawałki i tak trzeba oddać, że stanęli na wysokości zadania.

- Przewyższali nas pod każdym względem - przyznał Błażej Radler, były gracz Górnika, a dziś podpora defensywy gości. Nie oznacza to, że miejscowi zagrali bezbłędnie. - Były fragmenty przyzwoitej gry, ale nie zabrakło też momentów, kiedy piłka nie była naszym sprzymierzeńcem - na chłodno ocenił Nawałka. Inna sprawa, że to te pozytywne przeważały.

Dowodem była akcja, jaką gospodarze przeprowadzili po niespełna pół godzinie gry. Po rzucie rożnym piłka spadła pod nogi Pawła Strąka, a ten wrzucił ją na głowę Adriana Świątka. Jego strzał Adrian Bieniek co prawda sparował, ale był, gdzie być powinien, Tomasz Zahorski. - Jeszcze jeden! - kibice momentalnie podchwycili szansę na kolejne gole.

Ich prośby spełnił - popisując się płaskim, mierzonym strzałem - Grzegorz Bonin. - Cieszy, że potrafiliśmy utrzymywać się przy piłce i wypracowywać sobie kolejne okazje. Chłopcy włożyli w tę rywalizację maksymalny wysiłek - pochwalił Nawałka. Jego podopieczni mogli też liczyć na trochę szczęścia. Zwłaszcza wtedy, gdy Kamil Biliński trafił w słupek

- A gdyby nie dobra interwencja Seby Nowaka, to gola strzeliłbym ja - zauważył Tomasz Chałas. - Mimo wszystko, trzeba powiedzieć, że Górnik grał dobrą piłkę. Pokazał wysoką kulturę. My możemy z kolei tylko przeprosić naszych kibiców - westchnął napastnik gości. - Za bardzo się cofnęliśmy. Zabrzanie strzelili gola, przejęli kontrolę i już jej nie oddali... - dopowiadał Radler.

Konferencja prasowa

Jacek Grembocki
(trener Znicza): Mieliśmy dwie - trzy dogodne sytuacje. Staraliśmy się, walczyliśmy. Teraz przed nami dwa mecze na własnym terenie: z Pogonią Szczecin i Górnikiem Łęczna. One zadecydują o tym, czy będziemy się liczyć w walce o utrzymanie.

Adam Nawałka
(trener Górnika): Najważniejsze są trzy punkty. Chłopcy pokazali, jak bardzo chcieli to spotkanie wygrać. Ten występ nastroi nas optymistycznie na kolejny mecz.
autor: Kamil Kwaśniewski, Szymon Ziober

Przeczytaj również