Górnik - Zagłębie 5-1. Zabrzanie zdemolowali drużynę z Lubina!
05.03.2011
Przed meczem trener Adam Nawałka zapowiadał, że zobaczymy innego Górnika, niż przed tygodniem w Warszawie. Patrząc na pierwsze pół godziny, różnicy nie za bardzo było widać...
Sygnał, że jednak będzie ofensywnie dał Tomasz Zahorski, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Bojanem Isailoviciem. Uderzenie napastnika minęło jednak bramkę Zagłębia. Chwilę później, po akcji Grzegorza Bonina, fantastyczną bramkę zdobył Aleksander Kwiek. Pomocnik "Trójkolorowych" zdecydował się na strzał zza pola karnego. Piłka zanim wpadła do siatki, odbiła się jeszcze od poprzeczki. - Mierzyłem w okienko - zapewniał Kwiek.
Po golu mecz w końcu się ożywił. Zagłębie dążyło do wyrównania, jednak to gospodarze drugi raz mogli cieszyć się z trafienia. Choć wydaje się, że niesłusznie. Po dośrodkowaniu Kwieka głową uderzał Adam Banaś. Golkiper gości wygarnął piłkę, jednak arbiter liniowy nie miał wątpliwości i zasygnalizował Szymonowi Marciniakowi, że futbolówka minęła całym obwodem linię bramkową.
Zabrzanie nie zamierzali zadowolić się dwubramkowym prowadzeniem i w drugiej połowie również ruszyli do ataku. Podwyższył Daniel Sikorski, ale to nie podłamało Zagłębia. Po piąstkowaniu Adama Stachowiaka piłkę przejął Szymon Pawłowski i dał nadzieję "Miedziowym" na powalczenie chociaż o punkt.
To tylko podrażniło gospodarzy. Pięć minut później swoją pierwszą bramkę w trójkolorowych barwach zdobył Michal Gasparik. Sędziowie przez moment mieli wątpliwości, ale w końcu arbiter główny po sugestii bocznego wskazał na środek boiska.
Kropkę nad "i" postawił Robert Jeż, który wszedł w miejsce Aleksandra Kwieka. Uderzenie Słowaka było wybornej klasy. Asystę zaliczył Gasparik. Słowacy świetnie wkomponowali się w drużynę Górnika.
Sygnał, że jednak będzie ofensywnie dał Tomasz Zahorski, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Bojanem Isailoviciem. Uderzenie napastnika minęło jednak bramkę Zagłębia. Chwilę później, po akcji Grzegorza Bonina, fantastyczną bramkę zdobył Aleksander Kwiek. Pomocnik "Trójkolorowych" zdecydował się na strzał zza pola karnego. Piłka zanim wpadła do siatki, odbiła się jeszcze od poprzeczki. - Mierzyłem w okienko - zapewniał Kwiek.
Po golu mecz w końcu się ożywił. Zagłębie dążyło do wyrównania, jednak to gospodarze drugi raz mogli cieszyć się z trafienia. Choć wydaje się, że niesłusznie. Po dośrodkowaniu Kwieka głową uderzał Adam Banaś. Golkiper gości wygarnął piłkę, jednak arbiter liniowy nie miał wątpliwości i zasygnalizował Szymonowi Marciniakowi, że futbolówka minęła całym obwodem linię bramkową.
Zabrzanie nie zamierzali zadowolić się dwubramkowym prowadzeniem i w drugiej połowie również ruszyli do ataku. Podwyższył Daniel Sikorski, ale to nie podłamało Zagłębia. Po piąstkowaniu Adama Stachowiaka piłkę przejął Szymon Pawłowski i dał nadzieję "Miedziowym" na powalczenie chociaż o punkt.
To tylko podrażniło gospodarzy. Pięć minut później swoją pierwszą bramkę w trójkolorowych barwach zdobył Michal Gasparik. Sędziowie przez moment mieli wątpliwości, ale w końcu arbiter główny po sugestii bocznego wskazał na środek boiska.
Kropkę nad "i" postawił Robert Jeż, który wszedł w miejsce Aleksandra Kwieka. Uderzenie Słowaka było wybornej klasy. Asystę zaliczył Gasparik. Słowacy świetnie wkomponowali się w drużynę Górnika.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów