Górnik Zabrze znów bez zwycięstwa. "Musimy wygrać, by poprawić morale"
24.09.2012
Górnik podzielił się z zdobyczą z rywalem po raz czwarty w tym sezonie. - Jesteśmy zadowoleni z punktu. Remis to sprawiedliwy wynik. Mogliśmy się pokusić o trzy "oczka", bo taki był nasz cel. Nadal jednak nie przegraliśmy, co nas bardzo podbudowuje - powiedział Krzysztof Mączyński.
Zabrzanie wciąż pozostają z tylko jednym zwycięstwem, przez co zajmują ósmą pozycję w lidze. - Wiemy, że musimy zacząć wygrywać, jeśli chcemy myśleć o wysokiej lokacie. Ze Śląskiem Wrocław, przy własnej publiczności, musimy wygrać, by liczba punktów zgadzała się z naszymi umiejętnościami. Bo jak na razie liczba punktów nie jest adekwatna do naszej gry - stwierdził pomocnik Górnika.
Pod koniec spotkania, za Mączyńskiego na murawie pojawił się Bartosz Iwan, dla którego był to powrót na stadion Widzewa. Zawodnik grał w łódzkim klubie przez półtora roku. - Bardzo fajnie było powrócić do Łodzi. Mam sentyment do tego miejsca - przyznał.
- Obie drużyny grały bardzo podobnie. Podobnie jak Widzew, chcieliśmy wygrać, ale szanujemy ten punkt. Mimo wszystko, cel nie został osiągnięty. Trener nakazał nam grać o pełną pulę. Za samą walkę i walory artystyczne nie przyznaje się punktów - rozkładał ręce Iwan.
- Nie potrafimy zdobyć o jedną bramkę więcej od przeciwnika i to nas boli. W następnym meczu musimy w końcu wygrać, żeby poprawić morale zespołu - zakończył.
Zabrzanie wciąż pozostają z tylko jednym zwycięstwem, przez co zajmują ósmą pozycję w lidze. - Wiemy, że musimy zacząć wygrywać, jeśli chcemy myśleć o wysokiej lokacie. Ze Śląskiem Wrocław, przy własnej publiczności, musimy wygrać, by liczba punktów zgadzała się z naszymi umiejętnościami. Bo jak na razie liczba punktów nie jest adekwatna do naszej gry - stwierdził pomocnik Górnika.
Pod koniec spotkania, za Mączyńskiego na murawie pojawił się Bartosz Iwan, dla którego był to powrót na stadion Widzewa. Zawodnik grał w łódzkim klubie przez półtora roku. - Bardzo fajnie było powrócić do Łodzi. Mam sentyment do tego miejsca - przyznał.
- Obie drużyny grały bardzo podobnie. Podobnie jak Widzew, chcieliśmy wygrać, ale szanujemy ten punkt. Mimo wszystko, cel nie został osiągnięty. Trener nakazał nam grać o pełną pulę. Za samą walkę i walory artystyczne nie przyznaje się punktów - rozkładał ręce Iwan.
- Nie potrafimy zdobyć o jedną bramkę więcej od przeciwnika i to nas boli. W następnym meczu musimy w końcu wygrać, żeby poprawić morale zespołu - zakończył.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów