Górnik Zabrze traci punkty w samych końcówkach meczów. Dlaczego?
16.08.2011
Wszystkie spotkania Górnika z obecnego sezonu mają jedną cechę wspólną. Zarówno we Wrocławiu ze Śląskiem, jak i przy Roosevelta w meczu z Widzewem Łódź, zabrzanie wychodzili na prowadzenie, a mimo to na ich konto nie wpływały trzy punkty. Podobieństwa można się doszukać także w ostatnim meczu z Legią Warszawa. Na kwadrans przed końcem spotkania "Trójkolorowi" remisowali z trzecią drużyną poprzedniego sezonu.
- Faktycznie, można dojść do wniosku, że końcówki drugich połów mamy słabsze. Tracimy w nich decydujące bramki. Nie potrafimy dotrzymać dobrego wyniku. Ciężko powiedzieć, czy to zbieg okoliczności, czy brak koncentracji w decydujących fragmentach gry. Trzeba się skupić na tym, by to poprawić. Tak, by w następnych meczach, w których będziemy prowadzić, utrzymać wynik do końca - analizuje Tomasz Zahorski.
Dodatkowo, w trudnych chwilach w ostatnim spotkaniu, piłkarzom nie mogli pomóc śląscy kibice. Główna grupa sympatyków Górnika na mecz nie dojechała z powodu katastrofy kolejowej. - Na pewno doping naszych fanów by nam pomagał w trudniejszych momentach. Na to liczyliśmy. Przed meczem dostaliśmy wiadomość, że niestety nie dojadą z powodu tragedii, która miała miejsce niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego. Chwała im za to, że w ogóle chcieli przyjechać i za to, że podobno pomagali w akcji ratunkowej - mówi Zahorski.
- Jednak dla każdego piłkarza gra na takim stadionie, nawet bez udziału swoich kibiców, powinna być motywacją. Każdemu chłopakowi na pewno grało się dobrze na takim stadionie. To jest sama przyjemność, występować na takich dużych i ładnych obiektach - przyznaje napastnik. Nic tylko czekać, aż podobna arena powstanie w Zabrzu...
- Faktycznie, można dojść do wniosku, że końcówki drugich połów mamy słabsze. Tracimy w nich decydujące bramki. Nie potrafimy dotrzymać dobrego wyniku. Ciężko powiedzieć, czy to zbieg okoliczności, czy brak koncentracji w decydujących fragmentach gry. Trzeba się skupić na tym, by to poprawić. Tak, by w następnych meczach, w których będziemy prowadzić, utrzymać wynik do końca - analizuje Tomasz Zahorski.
Dodatkowo, w trudnych chwilach w ostatnim spotkaniu, piłkarzom nie mogli pomóc śląscy kibice. Główna grupa sympatyków Górnika na mecz nie dojechała z powodu katastrofy kolejowej. - Na pewno doping naszych fanów by nam pomagał w trudniejszych momentach. Na to liczyliśmy. Przed meczem dostaliśmy wiadomość, że niestety nie dojadą z powodu tragedii, która miała miejsce niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego. Chwała im za to, że w ogóle chcieli przyjechać i za to, że podobno pomagali w akcji ratunkowej - mówi Zahorski.
- Jednak dla każdego piłkarza gra na takim stadionie, nawet bez udziału swoich kibiców, powinna być motywacją. Każdemu chłopakowi na pewno grało się dobrze na takim stadionie. To jest sama przyjemność, występować na takich dużych i ładnych obiektach - przyznaje napastnik. Nic tylko czekać, aż podobna arena powstanie w Zabrzu...
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów