Górnik Zabrze - spadli mając wszystko

08.06.2009
- Klub miał wszystko, ale nic nie wypaliło - ocenia postawę Górnika Adam Kompała, który w sezonie 1999/2000 strzelił o jednego gola mniej niż cała drużyna z Roosevelta przez ostatni rok.
Komentarz
[b]Sebastian Nowak[/b] (kapitan Górnika): Cały sezon w naszym wykonaniu był bardzo słaby. Po spadku z ligi trudno ocenić go inaczej. Walkę o utrzymanie przegraliśmy głównie w rundzie jesiennej. Dziewięć punktów to stanowczo za mało. Cały czas musieliśmy gonić rywali i gdy wydawało się, że już ich mamy, to przegraliśmy ostatni - najważniejszy - mecz. To klęska dla nas, kibiców oraz całego miasta.

Głos eksperta
[b]Adam Kompała [/b](były piłkarz Górnika. Król strzelców w sezonie 1999/2000): Trudno cokolwiek powiedzieć, gdy drużyna nie utrzymała się w lidze. Jesień była fatalna. Wiosną gra wyglądała już trochę lepiej, ale zwycięstw było stanowczo za mało. Wielka szkoda przede wszystkim wspaniałych kibiców. W Zabrzu piłkarze i trenerzy mieli wszystko. Niestety, nic nie wypaliło. Zabrakło głównie zawodnika, który strzelałby regularnie bramki. Szacunek dla Adama Banasia, że był skuteczny, ale trafianie do siatki rywala to rola snajpera. Takiego na Roosevelta nie było. Tak samo jak cofniętego za nim ofensywnego pomocnika. 

[b]Plusy[/b]
Kibice. Druga frekwencja w kraju po Lechu Poznań. Znakomita atmosfera i doping do ostatniej kolejki. Tak ogromnego wsparcia ze strony fanów jakiego w minionym sezonie doświadczyli piłkarze Górnika Zabrze nie miał chyba żaden zespół w kraju. Drużyna przez większość sezonu zajmowała ostatnie miejsce w tabeli, a stadion przy ulicy Roosevelta bez względu na rywala wypełniał się po brzegi.

[b]Minusy[/b]
Wymieniając wszystkie moglibyśmy zanudzić naszych czytelników. Największym była oczywiście skuteczność, a dokładniej jej brak. Górnik strzelił tylko 20 goli. Gorszy pod tym względem był jedynie Piast Gliwice. Zabrzanie praktycznie przez cały sezon prezentowali ten sam styl. Gdy wygrywali, remisowali, czy też przegrywali ich gra wyglądała bardzo podobnie. Trener Henryk Kasperczak niewiele starał się zmienić. Jego wiara w taktykę z trzema defensywnymi pomocnikami i jednym napastnikiem w dużej mierze sprawiła, że "Trójkolorowi" spadli do I ligi. Dziwić powinno słabe zaangażowanie zawodników w wiosennych potyczkach z Piastem Gliwice oraz ŁKS-em Łódź. To głównie w tych meczach Górnik przegrał walkę o pozostanie w elicie.

Najlepszy zawodnik
[b]Adam Banaś[/b] - Podpora obrony i najlepszy strzelec zespołu. Przez jedną rundę zrobił więcej niż niektórzy gracze będący w Górniku od początku rozgrywek. Walczył i grał nawet wtedy, gdy miał problemy zdrowotne. Zostawił na boisku serce i wielu kibiców zaczęło go porównywać do Jacka Wiśniewskiego.

[b]Najlepszy mecz[/b]
Górnik - Lech Poznań 1-1. Mało który zespół tak zdominował w tym sezonie "Kolejorza" jak zabrzanie. Cudowny gol Adama Marciniaka dał Górnikowi prowadzenie. Później "Trójkolorowi" mogli podwyższyć prowadzenie. Końcówka należała do podopiecznych Franciszka Smudy, ale wynik się nie zmieniał. Dopiero w doliczonym czasie gry niefortunna interwencja Pawła Strąka przesądziła, że ekipa Kasperczaka tylko zremisowała. Tych dwóch punktów zabrakło w końcowym rozrachunku do utrzymania.

[b]Rozczarowanie[/b]
Największe to oczywiście Henryk Kasperczak. Miał sprawić, że klub uratuje się przed spadkiem i od przyszłego sezonu będzie walczył o czołowe lokaty. Kredyt zaufania był ogromny. Górnik do końca jesieni grał słabo, ale czekano aż "Henry" sam poukłada zimą klocki. Dwa zagraniczne obozy oraz mnóstwo pieniędzy na transfery. Efekt? Bardzo przeciętny, bo spadek do I ligi - pomimo zdobycia 20 punktów - nie może być oceniony w inny sposób. Wielkie rozczarowanie to występy, a konkretniej ich brak, Damiana Gorawskiego oraz słaba forma Pawła Strąka.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również