Górnik Zabrze ma problemy z bokami. "Nie wierzyłem w Jelenia i Nakoulmę"

12.03.2013
- W piłce cuda zdarzają się rzadko, dlatego absolutnie nie wierzyłem, że Jeleń i Nakoulma wyjdą na 20 minut przeciwko tak solidnej drużynie, jaką jest Lech i odwrócą losy meczu - przyznaje Marek Majka.
Górnik ma problem. Kontuzję leczy Mariusz Magiera, za kartki będzie pauzował Seweryn Gancarczyk - zabrzanie co prawda się odwołali, ale wcale nie jest powiedziane, że przyniesie to zamierzony skutek. Z Lechem nie grał Michał Bemben, ale na Legię podobno ma być gotowy. Kto więc zagra na lewej obronie? Zostaje Olkowski, ale wtedy... powstaje dziura na prawej pomocy.

A pomocnicy w spotkaniu z poznaniakami nie zachwycili. Trudno przypomnieć sobie dobrą akcję w wykonaniu Grzegorza Bonina bądź Sergieja Mosznikowa. Niezbyt dobrze wyglądała też gra napastników - Górnik nie oddał ani jednego celnego strzału na bramkę rywala. Nie pomogło wprowadzenie Prejuce'a Nakoulmy i Ireneusza Jelenia.

- W piłce cuda zdarzają się rzadko, dlatego absolutnie nie wierzyłem, że Jeleń i Nakoulma wyjdą na 20 minut przeciwko tak solidnej drużynie, jaką jest Lech i odwrócą losy meczu. Co więcej, zobaczyliśmy, że może jeszcze potrwać, nim będą mogli pomóc Górnikowi - uważa Marek Majka, były zawodnik "Trójkolorowych".

Jeleń zapewniał na łamach naszego portalu, że potrzebuje jeszcze kilku treningów, by dojść do optymalnej formy. - Do piątku zostało kilka dni i nie wierzę, by nagle Jeleń był w stanie zdziałać cuda. Inna rzec, że mecz na Legii będzie inny niż końcówka spotkania z Lechem. Tam Górnik będzie miał więcej okazji do kontry, co - przy dobrym pressingu i szybkim wyprowadzaniu ataku - może przynieść sukces. Za 3-4 tygodnie obaj z Nakoulmą mogą być bardzo groźni, ale raczej nie za trzy dni - mówi Majka.
źródło: SPORT

Przeczytaj również