Górnik Zabrze jedzie uczcić pamięć legendy węgierskiej piłki

25.03.2011
Górnik Zabrze zagra jutro z Ujpestem Budapeszt ku czci wielkiego napastnika i trenera - Ferenca Szuszy. - Dawno nie graliśmy oficjalnego meczu na arenie międzynarodowej - mówią na Roosevelta.
Całkowity dochód z sobotniego meczu zostanie przeznaczony na budowę naturalnej wielkości pomnika legendarnego piłkarza. Pomnik ma powstać na piątą rocznicę śmierci Szuszy, która przypada na 1 sierpnia tego roku.

- To dla nas bardzo duże wydarzenie. Dawno nie graliśmy oficjalnego meczu na arenie międzynarodowej - mówi dyrektor wykonawczy zabrzan, Krzysztof Maj. Poważnie spotkanie potraktowali nie tylko działacze, ale także i kibice Górnika, którzy w sile 1300 osób zjawią się  w stolicy Węgier.

Do Budapesztu wybierają się również byli podopieczni Szuszy. - Był to fantastyczny człowiek, jeden z najwybitniejszych zawodników w tym kraju - wspomina Jan Banaś. I trudno się z tym wybitnym zawodnikiem nie zgodzić. Szusza w barwach Ujpestu strzelił blisko 400 goli. O jego niezwykłym talencie do zdobywania bramek mogli się przekonać także reprezentanci Polski, bowiem Węgier dwukrotnie wpisywał się na listę strzelców w spotkaniach naszych "Orłów" z "Madziarami".

Po zakończeniu kariery piłkarskiej Szusza został trenerem. Na początku był asystentem dobrze w Zabrzu znanego (i mile wspominanego) Gezy Kalocsaya, który to polecił zabrzanom Szuszę na stanowisko szkoleniowca. - Zawodowiec z prawdziwego zdarzenia. Mimo że był w podeszłym wieku gdy nas prowadził, to umiał na treningach pokazać nam wszystkie zagrania. Bardzo mile go wspominam - przyznaje Banaś.

Szusza w Zabrzu zdobył tytuł mistrza Polski oraz dwa krajowe puchary. To za jego kadencji Górnik zagrał mecz z Ruchem Chorzów (16 sierpnia 1970 roku), który został nazwany najlepszym spotkaniem w historii polskiej ekstraklasy (3-2 dla "Niebieskich"). Także za jego czasów "Trójkolorowi" odnieśli rekordowe zwycięstwo w europejskich pucharach. Podopieczni Węgra rozbili duński Aalborg 8-1.

Początek spotkania z Ujpestem jutro o 15:00.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również