Górnik Zabrze, czyli miernoty ciąg dalszy

14.11.2009
Gdyby Górnik zakończył piłkarską jesień miesiąc temu, wszyscy na Roosevelta byliby zadowoleni. Fatalna postawa w ostatnich kolejkach sprawia, że awans stoi pod dużym znakiem zapytania.
Komentarz
Sebastian Nowak (bramkarz Górnika): Niestety końcówka rundy w naszym wykonaniu była bardzo słaba. Przez długi czas byliśmy w czołówce, ale wiosną przyjdzie nam gonić rywali. Straty nie są zbyt duże i prawdziwa walka o miejsce premiowana awansem do ekstraklasy rozpocznie się wiosną. W drużynie musi się jednak coś zmienić.

Plusy
Dobry początek sezonu. Większość ekspertów przewidywała, że zabrzanom trudno będzie się przyzwyczaić do I-ligowych realiów. Tymczasem "Trójkolorowi" rozpoczęli rozgrywki od mocnego uderzenia wygrywając pierwsze trzy spotkania. Choć zdarzały im się słabsze pojedynki, to wyniki były zadowalające. Warto też zaznaczyć, że pomimo spadku z ekstraklasy, na mecze Górnika regularnie chodziło po kilkanaście tysięcy widzów.

Minusy
Brak stylu. Drużyna nawet gdy wygrywała, to miała mnóstwo szczęścia, a gra piłkarzy pozostawiała wiele do życzenia. Zawodnicy biegali przez 20 minut, by po strzelonym golu włączyć hamulce i oddać inicjatywę rywalowi, któremu powinni byli "wpakować" kilka kolejnych bramek. Całkowitą katastrofą były ostatnie kolejki jesieni. Dwa punkty w sześciu spotkaniach, to dla drużyny kandydującej do awansu, wyjątkowo kiepski wynik. Do tego doszły jeszcze nieporozumienia w szatni pomiędzy zawodnikami i trenerem.

Najlepszy zawodnik
Grzegorz Bonin - W przeciągu całej rundy zdecydowanie postać numer jeden. To głównie na nim opierała się gra ofensywna Górnika. Brał na siebie odpowiedzialność, dryblował, podawał i strzelał bramki. Jako jeden z nielicznych, do którego kibice nie mają żadnych pretensji o zaangażowanie. W te kilka miesięcy potwierdził, że wystawianie go na prawej obronie było jednym wielkim nieporozumieniem.

Najlepszy mecz
Górnik - GKS Katowice (2-0). Mecz na miarę ekstraklasy. Ponad 20 tysięcy widzów na trybunach i dobre widowisko na murawie. Podopieczni Ryszarda Komornickiego od pierwszych sekund ruszyli do ataku i po golach Pawła Strąka i Alesza Besty objęli szybko prowadzenie. Później pewnie kontrolowali przebieg gry. Drugiego tak dobrego pojedynku w wykonaniu zabrzan kibice już nie zobaczyli.

Rozczarowanie

Damian Gorawski  - Piłkarz, który miał być czołową postacią zespołu, ponownie częściej się leczył niż biegał po murawie. Przed meczem z Widzewem powiedział trenerowi, że nie wie, czy jest w stanie grać na sto procent. Szkoleniowiec odpowiedział mu, aby ten nie przychodził już na treningi i odsunął go od drużyny. Zawodnik zarabia w klubie ogromne pieniądze za... leczenie się. W Zabrzu jego czas nie minął, on nawet nie nadszedł…
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również