Górnik wygrał z Zawiszą i znów jest wiceliderem. Co na to Paweł Strąk?
01.10.2013
Powrót Pawła Strąka na Roosevelta był jednym ze smaczków poniedziałkowej potyczki Górnika Zabrze z Zawiszą Bydgoszcz. Rosły obrońca w porównaniu z tym, jak prezentował się przed swoją przeprowadzką do beniaminka T-Mobile Ekstraklasy przede wszystkim zrzucił kilka kilogramów.
Zmieniła się też jego pozycja. Z defensywnego pomocnika został przesunięty na środek defensywy i to po jego faulu na Krzysztofie Mączyńskim sędzia Szymon Marciniak podyktował rzut karny dla zabrzan, który zmarnował Mariusz Przybylski.
Strąk w tym meczu pełnił rolę kapitana bydgoszczan, bo z powodu złamanej ręki pauzował Łukasz Skrzyński. Po końcowym gwizdku sędziego były gracz Górnika był mocno niepocieszony. - Remis w tym meczu by był sprawiedliwy. Po stracie bramki na 1-2 długimi fragmentami wyraźnie przeważaliśmy i na ten punkt po prostu zasłużyliśmy - przekonuje zawodnik Zawiszy.
O swoim powrocie na stadion im. Ernesta Pohla nie chciał mówić. - Było minęło. Górnik to dla mnie rozdział zamknięty i nie ma do czego wracać. Gram dziś w Bydgoszczy i z Zawiszą chcę walczyć o jak najwyższe miejsce. Z Zabrzem już nic mnie nie łączy, więc ten mecz to dla mnie nic szczególnego - przekonuje Strąk.
Bramkę, która zaważyła o porażce Zawisza stracił w ostatniej akcji spotkania. - Po meczu jest za późno, żeby sobie rwać włosy z głowy, bo wynik już się nie zmieni. Musimy przeanalizować co tam się wydarzyło i jakim sposobem ta bramka padła. Z takich sytuacji po prostu trzeba wyciągać wnioski na przyszłość. Szkoda, że nam się nie udało dowieźć remisu, bo fajnie jest zapunktować na wyjeździe - dodaje kapitan "niebiesko-czarnych".
Czy w opinii Strąka Górnik zasługuje na fotel wicelidera najwyższej klasy rozgrywkowej? - Nie ma co tutaj oceniać. Jeśli zdobyli tyle punktów, że daje im to drugie miejsce, to zajmują je zasłużenie - kończy gracz drużyny z Bydgoszczy.
Zmieniła się też jego pozycja. Z defensywnego pomocnika został przesunięty na środek defensywy i to po jego faulu na Krzysztofie Mączyńskim sędzia Szymon Marciniak podyktował rzut karny dla zabrzan, który zmarnował Mariusz Przybylski.
Strąk w tym meczu pełnił rolę kapitana bydgoszczan, bo z powodu złamanej ręki pauzował Łukasz Skrzyński. Po końcowym gwizdku sędziego były gracz Górnika był mocno niepocieszony. - Remis w tym meczu by był sprawiedliwy. Po stracie bramki na 1-2 długimi fragmentami wyraźnie przeważaliśmy i na ten punkt po prostu zasłużyliśmy - przekonuje zawodnik Zawiszy.
O swoim powrocie na stadion im. Ernesta Pohla nie chciał mówić. - Było minęło. Górnik to dla mnie rozdział zamknięty i nie ma do czego wracać. Gram dziś w Bydgoszczy i z Zawiszą chcę walczyć o jak najwyższe miejsce. Z Zabrzem już nic mnie nie łączy, więc ten mecz to dla mnie nic szczególnego - przekonuje Strąk.
Bramkę, która zaważyła o porażce Zawisza stracił w ostatniej akcji spotkania. - Po meczu jest za późno, żeby sobie rwać włosy z głowy, bo wynik już się nie zmieni. Musimy przeanalizować co tam się wydarzyło i jakim sposobem ta bramka padła. Z takich sytuacji po prostu trzeba wyciągać wnioski na przyszłość. Szkoda, że nam się nie udało dowieźć remisu, bo fajnie jest zapunktować na wyjeździe - dodaje kapitan "niebiesko-czarnych".
Czy w opinii Strąka Górnik zasługuje na fotel wicelidera najwyższej klasy rozgrywkowej? - Nie ma co tutaj oceniać. Jeśli zdobyli tyle punktów, że daje im to drugie miejsce, to zajmują je zasłużenie - kończy gracz drużyny z Bydgoszczy.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów