Górnik - Wisła 1-1. "Bo my nie mamy jaj" - przyznają sami piłkarze
11.11.2009
Górnik po raz kolejny w tym sezonie grał dobrze przez kilkadziesiąt minut. Zaczęło się od ładnej indywidualnej akcji Bonina. Pomocnik gospodarzy wbiegł w pole karne i pięknym strzałem lewą nogą umieścił piłkę w okienku bramki. - Minęło 10 minut po objęciu prowadzenia i przestaliśmy grać w piłkę. Mieliśmy wykorzystać okazje i podwyższyć prowadzenie. Zaczęliśmy się jednak bawić. Przy remisie trzęsły się już nogi - mówił Bonin.
Od 30 minuty do głosu zaczęli dochodzić piłkarze Wisły. Bramka wyrównująca wisiała w powietrzu. Bardzo dużo ożywienia w szeregach gości wniósł wprowadzony jeszcze przed przerwą Majewski. - Dał bardzo dobrą zmianę - ocenił szkoleniowiec gości, Jan Złomańczuk.
Wyrównanie padło po przerwie. Zabrzanie wychodzili z kontrą, ale piłkę stracił Madejski. Dośrodkowanie i strzał głową Masłowskiego. Nowak zdołał jeszcze w nieprawdopodobny sposób odbić piłkę, ale przy dobitce był już bezradny.
Ten sam zawodnik mógł wyprowadzić płocczan na prowadzenie. Próbował dośrodkowywać, ale wyszedł mu strzał. Piłka wylądowała na poprzeczce bramki Nowaka. Chwilę później gości uratował Mierzewa, który końcami palców obronił mocne uderzenie zza pola karnego Madejskiego. - Przy remisie mieliśmy pokazać jaja, ale my ich nie mamy. Dobrze, że teraz czeka nas przerwa. Nie wiem, co się może wydarzyć zimą - przyznał bardzo rozczarowany Bonin.
Konferencja prasowa
Jan Złomańczuk (trener Wisły): Przyjechaliśmy do Zabrza osłabieni. Koczon zagrał na własną odpowiedzialność. Wypadł bardzo dobrze. Trzeba się cieszyć z remisu. Mecz mógł się skończyć różnie. Naszą przegraną, a nawet wygraną.
Ryszard Komornicki (trener Górnika): Wynik sprawiedliwy. Po dobrym początku, któryś raz w tym sezonie przestaliśmy grać. W taki sposób nie można wygrać meczu. Brakowało spokoju wiary i dokładności. Teraz trzeba się zastanowić, co dalej.
Od 30 minuty do głosu zaczęli dochodzić piłkarze Wisły. Bramka wyrównująca wisiała w powietrzu. Bardzo dużo ożywienia w szeregach gości wniósł wprowadzony jeszcze przed przerwą Majewski. - Dał bardzo dobrą zmianę - ocenił szkoleniowiec gości, Jan Złomańczuk.
Wyrównanie padło po przerwie. Zabrzanie wychodzili z kontrą, ale piłkę stracił Madejski. Dośrodkowanie i strzał głową Masłowskiego. Nowak zdołał jeszcze w nieprawdopodobny sposób odbić piłkę, ale przy dobitce był już bezradny.
Ten sam zawodnik mógł wyprowadzić płocczan na prowadzenie. Próbował dośrodkowywać, ale wyszedł mu strzał. Piłka wylądowała na poprzeczce bramki Nowaka. Chwilę później gości uratował Mierzewa, który końcami palców obronił mocne uderzenie zza pola karnego Madejskiego. - Przy remisie mieliśmy pokazać jaja, ale my ich nie mamy. Dobrze, że teraz czeka nas przerwa. Nie wiem, co się może wydarzyć zimą - przyznał bardzo rozczarowany Bonin.
Konferencja prasowa
Jan Złomańczuk (trener Wisły): Przyjechaliśmy do Zabrza osłabieni. Koczon zagrał na własną odpowiedzialność. Wypadł bardzo dobrze. Trzeba się cieszyć z remisu. Mecz mógł się skończyć różnie. Naszą przegraną, a nawet wygraną.
Ryszard Komornicki (trener Górnika): Wynik sprawiedliwy. Po dobrym początku, któryś raz w tym sezonie przestaliśmy grać. W taki sposób nie można wygrać meczu. Brakowało spokoju wiary i dokładności. Teraz trzeba się zastanowić, co dalej.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów