Górnik - Wisła 1-0. Pierwszy gol i pierwszy kogut Kwieka
17.10.2010
W pierwszej połowie kibice strasznie się wynudzili (i wymarzli). Na boisku prawie nic się nie działo. Wisła częściej utrzymywała się przy piłce, ale jej akcje nie sprawiały zagrożenia. Podobnie jak liczne wrzutki w pole karne Górnika, które raz za razem wybijali defensorzy Górnika. Zabrzanie nie mieli pomysłu na konstruowanie akcji. Często próbowali przecisnąć się środkiem, jednak obrońcy "Białej Gwiazdy" byli dobrze ustawieni i przecinali wszystkie podania.
Kibice ożywili się dopiero po pół godzinie gry. Wtedy to gospodarze wykonywali rzut wolny z około 20 metrów. Piłkę uderzał Aleksander Kwiek, jednak jego uderzenie fantastycznie wybronił Mariusz Pawełek, który wykazał się jeszcze raz tuż przed przerwą. Po dwójkowej akcji Tomasza Zahorskiego z Grzegorzem Boninem ten drugi mógł znaleźć się w dogodnej sytuacji, ale bramkarz Wisły przytomnie wyszedł za pole karne i uprzedził pomocnika.
W szatni obu zespołów musiało paść wiele mocnych słów, ponieważ druga odsłona była o wiele żywsza. Pierwszą groźną sytuację mieli goście. Po faulu Adama Banasia z rzutu wolnego strzelał, dobrze znany przy Roosevelta, Piotr Brożek. Adam Stachowiak spisał się i wybronił piłkę. Chwilę później okazję do interwencji miał Pawełek. Piłkę kilka metrów od bramki przyjął Aleksander Kwiek, który uderzył w sam środek bramki. Tutaj powinna paść bramka...
Gol powinien paść również w sytuacji, którą miał Paweł Brożek. Napastnik otrzymał prostopadłe podanie, lecz zwlekał z oddaniem strzału. W końcu dobiegli do niego obrońcy i wybili z głowy piłkarzowi Wisły chęć wpisania się na listę strzelców. W odpowiedzi po rzucie rożnym obok bramki głową uderzał Banaś.
Gdy wydawało się, że Górnik zanotuje pierwszy remis w obecnych rozgrywkach, "Trójkolorowi" przeprowadzili składną akcję. Tomasz Zahorski podał do nadbiegającego Kwieka, który wbiegł w pole karne i pokonał Mariusza Pawełka. - Cieszę się, bo to moja pierwsza bramka dla Górnika, jak i pierwszy kogut, który otrzymałem w nagrodę. Oby ich było jak najwięcej - uśmiechnął się Kwiek. Warto odnotować, że w samej końcówce na boisku pokazał się, powracający po długiej przerwie, Michał Pazdan.
- Stworzyliśmy sobie zbyt mało sytuacji, jak na Wisłę - ocenił Łukasz Garguła, pomocnik gości.
Konferencja prasowa
Robert Maaskant (Wisła): Jesteśmy bardzo zawiedzeni wynikiem. Uczuliłem w przerwie moich zawodników, aby nie odpuścili i kontrolowali grę tak, jak to miało miejsce w pierwszej połowie. Po przerwie mecz był bardziej otwarty. Niestety, zamiast w bramce Górnika, piłka wylądowała w bramce Wisły. Mimo że graliśmy lepiej niż w ostatnich tygodniach, przegraliśmy.
Adam Nawałka (Górnik): Bardzo trudne spotkanie. Wisła jest bardzo dobrą drużyną. Plany nam trochę krzyżowały kontuzje, między innymi Mariusza Jopa. To były dwie różne odsłony. W pierwszej połowie nie wykonywaliśmy założeń taktycznych. W drugiej graliśmy o wiele lepiej. Ta drużyna po przerwie była "teamem".
Kibice ożywili się dopiero po pół godzinie gry. Wtedy to gospodarze wykonywali rzut wolny z około 20 metrów. Piłkę uderzał Aleksander Kwiek, jednak jego uderzenie fantastycznie wybronił Mariusz Pawełek, który wykazał się jeszcze raz tuż przed przerwą. Po dwójkowej akcji Tomasza Zahorskiego z Grzegorzem Boninem ten drugi mógł znaleźć się w dogodnej sytuacji, ale bramkarz Wisły przytomnie wyszedł za pole karne i uprzedził pomocnika.
W szatni obu zespołów musiało paść wiele mocnych słów, ponieważ druga odsłona była o wiele żywsza. Pierwszą groźną sytuację mieli goście. Po faulu Adama Banasia z rzutu wolnego strzelał, dobrze znany przy Roosevelta, Piotr Brożek. Adam Stachowiak spisał się i wybronił piłkę. Chwilę później okazję do interwencji miał Pawełek. Piłkę kilka metrów od bramki przyjął Aleksander Kwiek, który uderzył w sam środek bramki. Tutaj powinna paść bramka...
Gol powinien paść również w sytuacji, którą miał Paweł Brożek. Napastnik otrzymał prostopadłe podanie, lecz zwlekał z oddaniem strzału. W końcu dobiegli do niego obrońcy i wybili z głowy piłkarzowi Wisły chęć wpisania się na listę strzelców. W odpowiedzi po rzucie rożnym obok bramki głową uderzał Banaś.
Gdy wydawało się, że Górnik zanotuje pierwszy remis w obecnych rozgrywkach, "Trójkolorowi" przeprowadzili składną akcję. Tomasz Zahorski podał do nadbiegającego Kwieka, który wbiegł w pole karne i pokonał Mariusza Pawełka. - Cieszę się, bo to moja pierwsza bramka dla Górnika, jak i pierwszy kogut, który otrzymałem w nagrodę. Oby ich było jak najwięcej - uśmiechnął się Kwiek. Warto odnotować, że w samej końcówce na boisku pokazał się, powracający po długiej przerwie, Michał Pazdan.
- Stworzyliśmy sobie zbyt mało sytuacji, jak na Wisłę - ocenił Łukasz Garguła, pomocnik gości.
Konferencja prasowa
Robert Maaskant (Wisła): Jesteśmy bardzo zawiedzeni wynikiem. Uczuliłem w przerwie moich zawodników, aby nie odpuścili i kontrolowali grę tak, jak to miało miejsce w pierwszej połowie. Po przerwie mecz był bardziej otwarty. Niestety, zamiast w bramce Górnika, piłka wylądowała w bramce Wisły. Mimo że graliśmy lepiej niż w ostatnich tygodniach, przegraliśmy.
Adam Nawałka (Górnik): Bardzo trudne spotkanie. Wisła jest bardzo dobrą drużyną. Plany nam trochę krzyżowały kontuzje, między innymi Mariusza Jopa. To były dwie różne odsłony. W pierwszej połowie nie wykonywaliśmy założeń taktycznych. W drugiej graliśmy o wiele lepiej. Ta drużyna po przerwie była "teamem".
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów